niedziela, 31 lipca 2016

[film] "The Prophet" - reż.Roger Allers, Joan C. Gratz, Tomm Moore, Bill Plympton, Gaëtan Brizzi, Paul Brizzi, Mohammed Saeed Harib, Nina Paley, Joann Sfar, Michał Socha

zdjęcie ze strony www.cinematerial.com


„The Prophet” to animacja wyjątkowa z kilku powodów. Po pierwsze została stworzona przez dziesięciu animatorów, co zaowocowało specyficznym kolażem nie tylko na poziomie konstrukcyjnym czy wizualnym, ale także w sferze klimatu, wrażliwości czy intensywności przekazu. „The Prophet” obraz wyróżniający się także pod względem fabularnym, bowiem bazuje ona na publikacji libańskiego pisarza Khalil Gibrana „Prorok”, która stanowi zbiór myśli i wskazówek, które wymuszają na czytelniku refleksje nad codziennością, wartościami, którym hołduje czy po prostu pragnieniami, w których często się gubimy. Treść, która poniekąd stanowi dla odbiorcy swego rodzaju naukę, w moim odczuciu stała się ogromnym wyzwaniem dla twórców tego obrazu. Te najistotniejsze, w ich przekonaniu wartości musieli przełożyć na zupełnie odmienny język- język filmowy. Ponadto animacja ta, odnoszę wrażenie skierowana jest głównie do dorosłych młodzieży, gdyż ze względu na zawarte w niej wątki, dla młodszych widzów może okazać się trudna w odbiorze.
Bohaterką bajki jest Almitra – małomówna dziewczynka, która jest utrapieniem niemal wszystkich mieszkańców miasteczka Orphalese. Jej matka pracuje jako gosposia u Mustafy – mężczyzny, na którego ówczesna władza nałożyła areszt domowy. Almitra podstępem przedostaje się do środka i poznaje mieszkającego tam więźnia. Mężczyzna z niecierpliwością oczekuje na statek, który ma go zabrać do ojczyzny, tymczasem w otoczeniu mieszkańców Orphalese snuje swoje przypowieści.
Wyodrębnić możemy dziewięć takich „lekcji” odnoszących się wielu obszarów naszego życia. Zaczniemy od wolności, która często jest niedoceniania, następnie pochylimy się nad dzieciństwem – bardzo ważną częścią naszej egzystencji. Będzie także słowo o miłości i małżeństwie, o pracy i o dobru i złu, które nieustannie nam towarzyszą i walczą ze sobą. Całość zamyka fragment traktujący o śmierci.
Fabularnie jest to dzieło dość oszczędnie, a spostrzeżenia Khalil Gibrana zwarte w książce są zinterpretowane nie tylko wizualnie, ale także muzycznie. Każda myśl „ubrana” przez jednego z animatorów, zatem różnice między jednym fragmentem filmu, a drugim są spore. Każdy twórca ma bowiem swój własny, nie powtarzalny styl. Elementem łączącym poszczególne składniki filmu (poza osobą Khalil Gibrana) jest piosenka, która nieraz zawiera w sobie więcej treści, niż dialog.
Mnie idea takiego animacyjnego kolażu przypadła do gustu. Choć momentami dało dostrzec się pewną nieregularność przekazie historii. Pewne fragmenty miały natężony przekaz, inne były bardziej rozmyte. Właśnie to uwidaczniało odmienne wrażliwości twórców i różne interpretacje.
„The Prophet” jest animacją dopracowaną, piękną wizualnie i poruszającą muzycznie. Nie sposób odmówić jej pewnej zdolności do skłaniania odbiorcy do refleksji i próby zajrzenia w głąb siebie. Warto też wspomnieć, że jednym z animatorów współtworzących animację jest Michał Socha.













The Prophet

Czas: 84 min.
Reż. Roger Allers, Joan C. Gratz, Tomm Moore, Bill Plympton, Gaëtan Brizzi, Paul Brizzi, Mohammed Saeed Harib, Nina Paley, Joann Sfar, Michał Socha
Scenariusz: Roger Allers
Główna obsada: L. Neeson, S. Hayek, J. Krasinski


poniedziałek, 25 lipca 2016

Piotr Kulpa "Pan na Wisiołach. Trzeba to zabić"



Właśnie mija sześć lat od tragicznych wydarzeń w Wisiołach. Magda po rozwodzie z Tymkiem próbuje ułożyć sobie życie w Bełchatowie, gdzie przeprowadza się z synem i córką. Tymoteusz natomiast przebywa na oddziale zamkniętym jednego ze szpitali psychiatrycznych. Wiedziony przeczuciem, że wkrótce wydarzy się coś przełomowego ucieka z ośrodka, by raz na zawsze rozprawić się z tym „czymś” co przejęło kontrolę nad życiem jego rodziny.
„Trzeba to zabić” to ostatni tom cyklu o Wisiołach stworzonego przez Piotra Kulpę. Przyznam, że po lekturze poprzednich części mój apetyt na historię pełną grozy nieustannie rósł, a i moje oczekiwania względem finalnego tomu także znacznie się wzmogły. Książka mnie zaskoczyła, natomiast nie były to do końca pozytywne uczucia. Siłą tej trylogii niewątpliwie był klimat  - duszny i zatrważający. Był, bo tutaj niestety nie ma po nim śladu. Wyrazistości tej opowieści dodawali także enigmatyczni bohaterowie. Niemal każdy z mieszkańców Wisiołów intrygował i zmuszał do obserwacji i analizowania najdrobniejszego ich gestu. W „Trzeba to zabić” postaci równie hipnotyzujących nie mogłam się doszukać. Jedynie Anielka – córka Smutów przykuwa uwagę. Żałuję tylko, że postać dziewczynki nie została w tej opowieści bardziej wyeksponowana.
Autor, jak w poprzednich tomach funduje czytelnikowi opowieść obfitującą w zwroty akcji, pełną niedomówień i tajemnic. Jednak czegoś tutaj zabrakło. Tego pierwiastka, który sprawiał, że od poprzednich tomów nie sposób było się oderwać.
Podsumowując – „Trzeba to zabić” to najsłabsze ogniwo trylogii „Pan na Wisiołach”. Niemniej zwolennicy powieści grozy powinni w tym cyklu odnaleźć coś dla siebie. 




Piotr Kulpa - Pan na Wisiołach: Trzeba to zabić
 
stron: 376
Wyd. Videograf 2014


piątek, 8 lipca 2016

Piotr Kulpa "Pan na Wisiołach. Krzyk Mandragory"



 Smutowie z dnia na dzień utwierdzają się w przekonaniu, że toną w wirze surrealistycznych zdarzeń, które niszczą ich relacje. Spokój i harmonię, którą spodziewali odnaleźć na wsi okazała się zwykłą mrzonką. Nieporozumienia między dwojgiem małżonków nie umykają uwadze Czarusia. Zdesperowany chłopiec postanawia uciec z domu. Jednak zniknięcie synka to dopiero początek serii nieszczęść, która dotknie Magdę i Tymka.
Krzyk mandragory” to drugi tom cyklu „Pan na Wisiołach” autorstwa Piotra Kulpy.  Kontynuacje mają to do siebie, że nieczęsto utrzymują tę intensywność opowieści i ten klimat, który autor zawiera w tomie otwierającym. Tutaj atmosfera zdaje się gęstnieć jeszcze bardziej, a ścieżka którą pędzi akcja mocniej zapętlać. Wszystko to jest jednak dobrze wyważone, aby nie przytłaczać czytelnika. Piotr Kulpa umiejętnie rozbudowuje wątki znane z „Mrocznego siedliska”, co rusz dopisując kolejne treści.
Ta część pozwala czytelnikowi zajrzeć nieco za kurtynę tajemnicy, która opuszczona została na Wisioły wiele lat temu przez Cygana Gajgara. Oczywiście każdy wyłowiony sekret generuje kolejne wzmagając naszą ciekawość. Odnoszę wrażenie, że o ile w pierwszym tomie jakieś złe siły, magia czy wróżby nie są mocno eksponowane tutaj ich rola rośnie. Autor po raz kolejny utwierdza nas w przekonaniu, że to czego musimy się obawiać to nie zabobony, ale ludzie, którzy dla realizacji swoich pragnień są gotowi na wszystko.
Krótko mówiąc – jest klimatycznie, niepokojąco i zaskakująco. Polecam.




Piotr Kulpa - Pan na Wisiołach: Krzyk Mandragory
 
Stron: 352
Wyd. Videograf 2014


wtorek, 5 lipca 2016

Piotr Kulpa "Pan na Wisiołach. Mroczne siedlisko"



W barze U grubej Stefy pojawia się poobijany mężczyzna z pętlą na szyi workiem w dłoniach. Nie jest w stanie sobie przypomnieć nawet swojego imienia. Ma nadzieję, że właścicielka lokalu udzieli mu jakichkolwiek informacji. Udaje mu się jedynie dowiedzieć, że znajduje się we wsi, gdzie diabeł mówi dobranoc.
Nieco wcześniej
Tymoteusz Smuta dziedziczy po dziadkach dom w Wisiołach. Przywykły do wielkomiejskiej egzystencji i swojego pracoholizmu, sceptycznie podchodzi do przeprowadzki na wieś. Jednak żona mężczyzny – Magda upatruje w zaistniałej sytuacji szansy na pozytywne zmiany. Wkrótce Smutowie wraz z synkiem, Czarusiem przenoszą się do nowego domu.
Bohaterowie już od pierwszych chwil spędzonych we wsi zdają się wyczuwać coś niepojącego w tym miejscu. Czytelnik także podskórnie wyczekuje znaków, które utwierdzą go w przekonaniu, że Wisioły to okolica sielska tylko z pozoru, a mieszkańcy zdobędą się na wszystko, by ich sekrety, sekretami pozostały.
„Mroczne siedlisko” to pierwszy tom  trylogii „Pan na Wisiołach” autorstwa Piotra Kulpy. Muszę przyznać, że początkowo nie umiałam wdrożyć się w klimat – niepokojący, złowieszczy i gęsty. Taka atmosfera jest tutaj pozytywnym czynnikiem, jednak trzeba trochę czasu, by móc się w niej zatopić. Autor umiejętnie dawkuje napięcie wraz z dołączaniem kolejnych wątków do opowieści i odkrywaniem kolejnych tajemnic maleńkiej wsi. Fabuła czerpie z ludowych podań, co znacząco oddziałuje na emocje czytelnika. Natomiast to mieszkańcy Wisiołów i ich więzi i układy są elementem, który najmocniej odciska piętno na zmysłach czytelnika. To właśnie siateczka ludzkich nieszczęść, tragedii i demonów, z którymi się mierzą generuje bieg tej historii. Te relacje poznać możemy wnikliwie, dzięki dwutorowej narracji. Losy bohaterów poznajemy głównie poprzez narrację trzecioosobową, niemniej o pewnych wypadkach opowiada nam główny bohater- Tymek.
 „Mroczne siedlisko” to opowieść o ludzkich słabościach, których skutki przerażają bardziej, niż wszelakie bestie. A cyklicznie dawkowana groza przenika czytelnika coraz głębiej.




P. Kulpa - Pan na Wisiołach. Mroczne siedlisko

stron: 368
wyd. Videograf 2014