poniedziałek, 3 stycznia 2022

Lisa Aisato "Życie"

 

Czym jest „Życie”?

Kolażem ważnych momentów ludzkiego życia, kolorowymi migawkami próbującymi zatrzymać pędzący czas. Opowieścią, w której radość przeplata się ze smutkiem, a dziecięca naiwność z pułapkami dorosłości.

Lisa Aisato – norweska artystka, której prace poznałam dzięki Mai Lunde autorce „Śnieżnej siostry” i „Strażniczki słońca”, tym razem samodzielnie stworzyła literacką warstwę harmonizującą z jej obrazami. Barwne, pełne zachwycających detali ilustracje zrównoważone są bardzo oszczędnym tekstem. Aisato najważniejsze myśli i główne przesłanie swoich grafik zamyka jednozdaniową klamrą.

Autorka opowiada o człowieku z niezwykłą prostotą jeśli chodzi o słowo. Momentami odnosiłam wrażenie, że sentencje są nieco banalne, ale myślę, że trafnie oddają to, z czym wielu boryka się na poszczególnych etapach życia. Wizualna warstwa zrekompensowała mi te drobne „ryski”. Każdy portret to furtka do obfitującej  niuanse opowieści, której ścieżkę możemy stworzyć sami.  

 

L. Aisato – Życie

 

stron: 192

wyd. Wydawnictwo Literackie 2021

piątek, 24 grudnia 2021

Wesołych Świąt

 

Moi Drodzy,

chciałabym złożyć Wam życzenia zdrowych, rodzinnych i  upływających w spokoju Świąt Bożego Narodzenia. Niech Nowy Rok okaże się taki, jaki sobie wymarzycie. Dbajcie o siebie i innych.

Marta

 

środa, 15 grudnia 2021

Bartosz Szczygielski "Winni jesteśmy wszyscy"

 

 

Uzbrojony mężczyzna wchodzi do biurowca. Odnajduje tych, których szukał i daje im to, na co  w jego przekonaniu zasługują. Nikt nie uniknął kary, nawet ci, którzy przeżyli, jak Konrad Łazarz, będą musieli odpokutować za swoje winy.

Powieść „Winni jesteśmy wszyscy” autorstwa Bartosza Szczygielskiego rozpoczyna się mocnym akcentem – jatką i samobójstwem zamachowca, który nie tylko mnie zaskoczył, ale także zaostrzył apetyt na klimatyczny thriller.

Kim był sprawca i dlaczego zabił właśnie tych ludzi? To tylko jedno z wielu pytań nurtujących głównego bohatera- Konrada Łazarza, ocalałego z ataku. Usiłując odnaleźć odpowiedzi, wyrusza w swoistą podróż w czasie, która nie tylko pozwoli mu odkryć przyczynę tego tragicznego zdarzenia, ale także poznać samego siebie.

Odnajdywanie kolejnych fragmentów przeszłości okaże się nadzwyczaj trudne i chaotyczne. Przyznam, że- podobnie jak Konrad- momentami gubiłam się próbując ustalić chronologię poszczególnych wydarzeń. A wieloosobowa narracja z pewnością nie ułatwiała mi tego zadania. Oczywiście doceniam możliwość spojrzenia z wielu perspektyw na toczące się wydarzenia, niemniej tutaj chwilami zapędzało mnie to w ślepą uliczkę. Niemniej wraz z odkrywaniem nowych faktów i angażowaniem się w fabułę, ten chaos stopniowo się porządkował, a cała historia nabierała coraz mocniejszych barw. To nieco dodało mi odwagi w snuciu domysłów i szukaniu rozwiązań zagadki. I choć udało mi się okryć wiele detali, finał okazał się dla mnie sporą niespodzianką. I w moim odczuciu właśnie on jest mocną stroną tej powieści.

Muszę przyznać, że historia stworzona przez Bartosza Szczygielskiego przykuła moją uwagę, choć chwilami ukazane w niej sytuacje wydały mi się mało wiarygodne. Podobne odczucia żywię względem głównego bohatera, który nie zawsze bywał przekonujący. Ponadto za dużo tutaj dosadności w niektórych scenach, gdyż nie przepadam za fragmentami mocno „nasiąkniętymi” krwią czy dokładnymi opisami położenia poszczególnych fragmentów ciała denatów.

Mimo tych drobnych niuansów, muszę przyznać, że dałam wciągnąć się w świat Konrada Łazarza i uczestniczyłam w chaosie, który musiał ujarzmić. „Winni jesteśmy wszyscy” to klimatyczny thriller traktujący nie tylko o winie i karze, ale także o konsekwencjach każdej podjętej przez nas decyzji, bądź jej braku.

 

B. Szczygielski – Winni jesteśmy wszyscy

stron: 392

wyd. Czwarta Strona 2021

niedziela, 31 października 2021

Anna Rozenberg "Maski pośmiertne"

 


W trakcie moich literackich wycieczek wielokrotnie gościłam w brytyjskich miasteczkach, których gęsta atmosfera idealnie współgrała z kryminalnymi opowieściami. Podobnie jest w Woking, do którego zaprasza Anna Rozenberg, autorka „Masek pośmiertnych”. Przechadzając się tamtejszymi uliczkami, z każdą chwilą coraz bardziej przesiąkałam aurą tego miejsca. Z pewnością jest to zasługa nie tylko intrygującej fabuły, ale także precyzyjnie odwzorowanej topografii miasteczka, dzięki której czytelnik niemal od razu przenosi się na wyspę, by podążać za bohaterami. 

Jednym z nich jest inspektor David Redfern. Stopniowo odkrywając detal jego życia, przekonałam się, że jest on postacią nietuzinkową, przed którą nie lada wyzwanie - dwie sprawy do rozwikłania. Pierwsza z nich wiąże się z zabójstwem polskiej turystki i zaginięciem jej męża. Druga natomiast jest echem tragicznych wydarzeń sprzed kilku miesięcy, w których uczestniczył Redfern. W Woking spotkałam również Martę- córkę ofiary, która zjawia się w gabinecie inspektora, by pomóc mu w odnalezieniu zabójcy jej matki. Kobieta niemal natychmiast wzbudza zainteresowanie Davida, a i dla niejednego czytelnika okaże się frapującą postacią. Sama z zainteresowaniem przyglądałam się ich relacji. Muszę przyznać, że zaangażowałam się w śledztwo, uważnie śledząc każdy ruch Redferna i analizując najmniejszą nawet poszlakę. Niemniej swoją uwagę w dużej mierze poświęciłam braciom Biernat, których historia oparta jest na autentycznych wydarzeniach. I choć ich koleje losu czytelnik prześledzi, aż do zaskakującego finału, zakończenie powieści wiele pytań pozostawia bez odpowiedzi, dając nadzieję na kontynuację opowieści o inspektorze Redfernie. 

A. Rozenberg - Maski pośmiertne
stron: 284
wyd. Czwarta Strona 2021