sobota, 17 września 2022

Robert Małecki "Zmora"

 

 

Twórczość Roberta Małeckiego poznałam dzięki kryminalnej serii o komisarzu Bernardzie Grossie. Przyznam, że z dużym zaangażowaniem uczestniczyłam w jego śledztwach, które niejednokrotnie wzbudzały we mnie mnóstwo emocji. Mając w pamięci te pozytywne wrażenia, bez wahania sięgnęłam po kolejną książkę autora.

Główną bohaterką „Zmory” jest dziennikarka Kamila Kosowska, którą od lat prześladują tragiczne wydarzenia z przeszłości. W 1986 roku siedmioletni wówczas Piotr Janocha przepadł bez śladu, a ostatnią osobą, która widziała go żywego była właśnie Kama. Wszystkie te wspomnienia wracają ze zdwojoną siłą kiedy kobieta dostaje propozycję udziału w programie telewizyjnym o niewyjaśnionych zaginięciach. Wtedy też zostaje wznowione śledztwo w sprawie zniknięcia jej kolegi z dzieciństwa, a prowadzący je komisarz Lesław Korcz odkryje szereg błędów, które znacząco wpłyną nie tylko na przebieg dochodzenia, ale także na życie Kosowskiej.

 „Zmora” to powieść posiadająca elementy kryminału i thrillera. To połączenie sprawiło, że historia to nie tylko zbieranie dowodów i poszukiwania świadków, by dowiedzieć się, co spotkało zaginione przed laty dziecko, ale także próba odkrycia prawdy o swoich najbliższych, która często bywa bardzo bolesna. Sama skoncentrowałam się głównie na przeszłości głównej bohaterki i jej rodziny. Okazało się, że portret rodziny Kosowskich posiada wiele wyblakłych elementów, którym Kama będzie chciała przywrócić kolory.

Dwutorowy bieg tej historii, gdzie współczesne wydarzenia przecinane są migawkami z przeszłości, pozwala stopniowo odkrywać losy zaginionego chłopca i krok po kroku łączyć je z tym, co dzieje się współcześnie. Ponadto zyskujemy możliwość spojrzenia na tę opowieść z dwóch perspektyw, bowiem pojawia się tutaj narracja pierwszo- i trzecioosobowa. Muszę przyznać, że możliwość obserwowania kobiety, która musi stawić czoła wielu nieoczekiwanym sytuacjom wzbudzała we mnie wiele emocji, często również tych negatywnych, gdyż chwilami Kamila nieco mnie irytowała. Oczywiście wątki koncentrujące się na prowadzonym przez Korcza dochodzeniu także nie były mi obojętne. Starałam się odnaleźć każdy detal tej kryminalnej układanki, co nie zawsze kończyło się sukcesem.

„Zmora” to powieść dla miłośników zagadek kryminalnych spowitych gęstą aurą, która niejednokrotnie utrudni poszukiwanie tej prowadzącej do prawdy ścieżki.

 

 

R. Małecki – Zmora

stron: 448

wyd. Wydawnictwo Czwarta Strona 2021

wtorek, 9 sierpnia 2022

Mario Livio "Galileusz. Heretyk, który poruszył wszechświat"

 


Publikacje biograficzne są dla mnie nie tylko sposobnością do poznania nietuzinkowych ludzi, ale także furtką do podróży przez minione epoki i przyjrzenia się ówczesnemu społeczeństwu. Ponadto te życiorysy często stają się inspiracją i motywacją w codziennym życiu. Nie inaczej jest z biografią pt. „Galileusz. Heretyk, który poruszył wszechświat”

Galileo Galilei był jednym z najwybitniejszych umysłów epoki renesansu. Jego odkrycia zrewolucjonizowały wiele dziedzin nauki, a w szczególności astronomię i astrofizykę. Jednak zainteresowanie budzą nie tylko naukowe osiągnięcia Galileusza, ale także życie prywatne, które pełne było dramatycznych wydarzeń. Zatem nie dziwi fakt, że wielu literatów zdecydowało się na stworzenie jego biografii, co więcej jego życie stało się również inspiracją dla twórców filmowych. Czym wyróżnia się publikacja autorstwa dr Mario Livio? Ta książka to spojrzenie na losy geniusza z perspektywy astrofizyka, który pragnie podzielić się swymi spostrzeżeniami na temat badań prowadzonych przez włoskiego uczonego. Dodatkowo autor chciał stworzyć „dokładną i przystępną książkę o życiu i pracach Galileusza” i podkreślić wartość stawianych przez niego tez.

Choć Mario Livio koncentruje się przede wszystkim na pracach Galileusza i ich oddziaływaniu na współczesną naukę nie marginalizuje życia prywatnego, nakreślając najistotniejsze jego aspekty. Poza tym nakreśla także tło historyczne, w szczególności wpływ Kościoła Katolickiego, który ostro cenzurował wszelkie nowe teorie dotyczące Ziemi. Włoski badacz toczył wieloletnie spory ze świętą Inkwizycją, które finalnie zmusiły go do wyrzeknięcia się swoich teorii i przyjęcia tych, głoszonych przez duchowieństwo.

 „Galileusz. Heretyk, który poruszył wszechświat” jest przejrzystą, dość zwięzłą, jednak obfitującą w najważniejsze detale biografią wszechstronnego naukowca, który poświęcił swoje życie walce o to, w co wierzył. Poznając kolejne ścieżki jego życia nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że geniusz idzie w parze z tragizmem i pewnym wykluczeniem czy niezrozumieniem. Co więcej, zaskakuje aktualność relacji między nauką, a religią, nad którą – wysnuwając wnioski między innymi właśnie z tej książki – trzeba nieustannie pracować.

 

 

 

M. Livio - Galileusz. Heretyk, który poruszył wszechświat

 

stron: 288

wyd. Wydawnictwo Poznańskie 2021

niedziela, 31 lipca 2022

Gabriella Saab „Szachistka z Auschwitz”

 


Maria Florkowska ma zaledwie czternaście lat kiedy trafiła do Auschwitz. Tam, za sprawą swoich umiejętności szachowych, szybko staje się „ulubienicą” Karla Fritzscha, który zmuszą ją do gry, nie ukrywając, że stawką jest jej życie. Kilka lat później, kiedy zbliża się schyłek wojny, Maria proponuje swojemu byłemu oprawcy spotkanie. Pragnie stoczyć z nim ostatni pojedynek i zmusić go do wyznania prawdy na temat mordów dokonywanych na więźniach. Kto okaże się zwycięzcą w tej śmiertelnej rozgrywce? W trakcie tej ostatniej szachowej bitwie bohaterka wraca do wspomnień związanych z pobytem w obozie, zatem codzienność ludzi tam uwięzionych przefiltrowana zostaje przez wrażliwość nastoletniej dziewczyny o niezwykle bystrym umyśle.

Powieść przybiera lekką formę, co stanowi pewną kontrę dla zawartej w niej treści, momentami brutalnej i okrutnej, mogącej nadwerężyć emocje niejednego czytelnika. Odnoszę wrażenie że taki styl pozwala uniknąć nam uczucia przytłoczenia i daje chwilę oddechu.

  „Szachistka z Auschwitz” to literacki debiut Gabrielli Saab wpisujący się w nurt literatury historical fiction, gdzie istotne jest uchwycenie każdego detalu pozwalającego na wierne zobrazowane okresu, w którym umiejscowiona jest akcja. Autorka zadbała właśnie o takie szczegóły, które nadają historii realizmu.

Ta książka to kolejna w moich rękach powieść traktująca o obozach zagłady. I chociaż powieść nie okazała się dla mnie żadnym przełomem jeśli chodzi o podejmowaną tematykę, doceniam ogrom pracy, jaki pisarka włożyła w stworzenie tej książki. Gabriella Saab przestudiowała literaturę historyczną dotyczącą holocaustu. Co więcej, zapoznała się z relacjami osób, które przeżyły obóz i w końcu odwiedziła Warszawę i Oświęcim, by poznać miejsca o których pisze. Autorka z powodzeniem wprowadza do fabuły wątki historyczne i autentyczne postaci tj. Maksymilian Kolbe, Witold Pilecki czy wspomniany już przeze mnie Karl Fritzsch. Pozytywnie zaskoczył mnie również pomysł umieszczenia krótkich not biograficznych osób pojawiających się w powieści. Te życiorysy nie tylko pozwalają czytelnikowi stworzyć dokładniejsze tło historyczne dla toczących się wydarzeń, ale pielęgnują pamięć o ludziach, którzy poświęcili swoje życie dla ojczyzny, bądź współtowarzyszy. Ponadto przypominają o zbrodniarzach wojennych, o tym, że nie wszyscy doczekali się osądzenia. To wszystko sprawia, że warto dać powieści szansę.

 

 

G. Saab – Szachistka z Auschwitz

 

stron: 464

wyd. Harper Collins 2022

wtorek, 26 lipca 2022

Maja Iwaszkiewicz "Świnia na sądzie ostatecznym"

 

Cynamulgosy to zwierzęta, które budowały gniazda z lasek cynamonu. Zawsze wybierały najwyższe drzewa, by ludzie nie wykradali im tych „materiałów budowlanych”. Brzmi niczym fragment magicznej opowieści dla dzieci, prawda? Jednak nic bardziej mylnego! O tych stworzeniach przeczytać możemy w publikacji pt. „Świnia na sądzie ostatecznym” spod pióra Mai Iwaszkiewicz- historyk sztuki i mediewistki.

Autorka stara się odczarować powszechne przekonanie, że epoka średniowiecza to nieciekawe, pełne brutalności „wieki ciemne”. Czyni to koncentrując się na zwierzętach oraz tym, jak były one wtedy postrzegane. Wprowadzając czytelnika w symbolikę tych stworzeń nie poprzestaje na znanych nam gatunkach tj. kot, lew, słoń czy… bóbr. Pojawiają się tutaj także fantastyczne stwory: jednorożce, gryfy, bazyliszki, smoki i wspomniane przeze mnie cynamulgosy. Wgłębiając się w lekturę aż trudno uwierzyć w to, że ówcześni ludzie przekonani byli o istnieniu tychże gatunków. Co więcej, byli oni przekonani, że świat zamieszkują także monstra będące połączeniem człowieka i zwierzęcia. W książce odnalazłam mnóstwo takich zaskakujących ciekawostek. Dodam, że najbardziej zdumiewał mnie fakt, że zwierzęta na równi z człowiekiem podlegały systemowi prawnemu. Mogły być sądzone i karane za swoje przewinienia.

„Świnia na sądzie ostatecznym” to nie tylko ciekawostki ze średniowiecznego świata fauny i flory, to także paleta barwnych postaci, które znacząco wpłynęły na postrzeganie tego środowiska. Maja Iwaszkiewicz szczególną uwagę poświęca zoologowi Albertowi Wielkiemu, wprowadzając nas w tajniki jego pracy.

Jeśli macie obawy, że „Świnia…” okaże się mało przystępna, są one niepotrzebne. Autorka zadbała o lekką formę przekazywanych informacji, a małe dygresje i bezpośrednie zwroty do czytelnika nadają całości gawędziarskiego posmaku. Opowieść wzbogacona została wizualnymi elementami. Fotografie średniowiecznych obrazów czy słynnych przyrodników to tylko namiastka tego, co może ucieszyć nasze oczy. Zatem jeśli chcecie poznać tę barwną stronę średniowiecza, bądź macie ochotę na garść zaskakujących ciekawostek na temat zwierząt, miejcie na uwadze „Świnię na sądzie ostatecznym”.

 

 

M. Iwaszkiewicz - Świnia na sądzie ostatecznym

 

stron: 240

wyd. Wydawnictwo Poznańskie 2021