niedziela, 25 stycznia 2026

Freida McFadden „Pomoc domowa”

 

Millie to młoda dziewczyna, która po życiowych perturbacjach szuka szansy na poprawę swojego losu. Ta, o dziwo, pojawia się dość szybko, kiedy dziewczyna zjawia się w domu państwa Winchester szukających pomocy domowej. Marzenie Mili wkrótce się spełnia i zamieszkuje wraz z Niną i Anrew, by pomagać im w prowadzeniu domu i opiekować się córeczką Cece. Dziewczyna jest zdeterminowana, by utrzymać tę posadę, dlatego zrobi wszystko, by jej tajemnice nie ujrzały światła dziennego.

O powieści „Pomoc domowa” autorstwa Freidy McFadden swego czasu było głośno. Teraz ponownie zyskała zainteresowanie za sprawą ekranizacji, która w Polsce miała premierę 1 stycznia 2026. Sama postanowiłam przekonać się czy podzielę entuzjazm wielu czytelników. Muszę przyznać, że nie dziwi mnie to, że doczekała się ona wersji kinowej. Wartka, akcja, niejasna przeszłość od której nie sposób uciec, i spokojna teraźniejszość, która zdaje się być tylko grą pozorów sprawiają, że historia Millie i jej pracodawców jest bardzo hollywoodzka.

Interesująca była dla mnie możliwość przyglądania się wydarzeniom z dwu perspektyw. Opowieść została podzielona na trzy części : pierwsza to perspektywa Millie, druga Niny, trzecia natomiast to połączenie punktu widzenia obu postaci. Choć powieści nie sposób odmówić dynamicznej fabuły, odnoszę wrażenie że retrospekcje Niny są niczym pokaz slajdów, który jeszcze bardziej przyspiesza bieg wydarzeń.

„Pomoc domowa” okazała się dla mnie przyjemną odskocznią od codziennych spraw i …podręczników. Niepokojąca atmosfera, obsesje, manipulacje i relacje rodzinne, których poprawność to tylko iluzja sprawiają, że momentami atmosfera jest gęsta, ale nie za ciężka. Freida McFadden zgrabnie łączy elementy thrillera psychologicznego i dramatu obyczajowego nie unikając ważkich tematów. Autorka zwraca uwagę na kwestie tj. przemoc rodzinną czy problem zdrowia psychicznego. Nie wybrzmiewają one w sposób szczególnie mocny, jednak warto docenić próbę ich zasygnalizowania.

 

 

F. McFadden- Pomoc domowa

str. 432

wyd. Czwarta Strona 2025

 


poniedziałek, 11 listopada 2024

Marcin Brzostowski "www.husaria.pl"

 


Mirek Sztaba jest gospodarzem talk show, w którym zaproszeni goście pozbawiają się prywatności, wyjawiając przed kamerami najintymniejsze szczegóły swojego życia. Dziennikarzowi jest to na rękę, gdyż wie, że nic tak dobrze nie wpływa na wzrost oglądalności, jak wywlekanie cudzych brudów. Choć program zyskuje na popularności, a szanse Mirka na zadomowienie się w świecie show biznesu rosną, kariera w mediach nie jest tym, o czym marzy główny bohater. Mężczyzna pragnie czegoś więcej, niż bycie jednym z wielu pionków w telewizyjnej machinie, którego zadaniem jest zapewnienie widowni taniej rozrywki. Ponadto, Sztaba zdaje się być jedną z niewielu osób dostrzegających niepokojące zmiany w społeczeństwie, prowadzące do zaniku niezależnego myślenia na rzecz masowo przekazywanych prawd. Zwykle tym jego obserwacjom towarzyszyło uczucie bezsilności, lecz teraz dostaje szansę, by zacząć działać, bowiem zostaje…prezydentem RP.


W moim odczuciu, najnowsza powieść Marcin Brzostowskiego „www.husaria.pl" jest nawiązaniem do wydanej w 2016 roku książki autora pt. „Podpalę wasze serca”. Nie tylko identyczna kolorystyka obu okładek i charakterystyczne płomienie budzą we mnie te skojarzenia, ale także myśl przewodnia. Tam, główny bohater- Karol Szrama także usiłuje walczyć z korporacyjnym systemem, przekonując się, że bunt jednostki przeciw tej strukturze niewiele znaczy, a jedynym remedium na taki stan rzeczy zdaje się być szaleństwo. Czy takie rozwiązanie faktycznie jest „złotym środkiem” na bolączki społeczeństwa?


Proza Marcina Brzostowskiego jest bardzo charakterystyczna ze względu na sporą dozę absurdu i groteski. Nie inaczej jest tym razem. Fabuła powieści to istny misz masz groteskowych zdarzeń, momentami zabawnych, innym razem zaskakujących, jednak przede wszystkim trafnie obrazujących ówczesne realia. W tym krzywym zwierciadle odnajduję przede wszystkim odbicie politycznego tła. Oczywiście historia telewizyjnego showmana, który z dnia na dzień zostaje głową państwa brzmi nierealnie, ale wcale nie trzeba szukać daleko, aby przekonać się o tym, że telewizyjne gwiazdy z łatwością potrafią zamienić karierę w show biznesie na karierę w polityce. Główny bohater zdaje się być odzwierciedleniem tych, wszystkich, którzy są świadomi konieczności zmian, ale ich jednostkowa walka jest walką z wiatrakami. Mirek ma wielkie aspiracje i wielkie plany uzdrowienia narodu, jednak kompletnie nie wie jak się za to zabrać. Tutaj rodzi się pytanie, czy jednostka jest w stanie przebić się przez tłum swoim odrębnym myśleniem? Czy faktycznie to, co popierane przez masę jest najlepsze dla ogółu? Powieść ukazuje w krzywym, zwierciadle również nas samych, boleśnie przerysowując nasze przywary i uprzedzenia, skłaniając czytelnika do autorefleksji. 


Najnowsza powieść Marcina Brzostowskiego „www.husaria.pl” jest odważna i prawdziwa, choć tak dużo w niej absurdu. 


M. Brzostowski - www.husaria.pl


str. 190

wyd. E-bookowo, 2024


środa, 22 listopada 2023

Emily Hawkins, Jessica Roux "Historia naturalna stworzeń magicznych"

 

 [otwieram książkę]

Jedne z moich ulubionych podróży to te książkowe. To dzięki nim odkrywam nie tylko najwspanialsze zakątki na ziemi, ale także światy stworzone z marzeń tęsknot i wyobrażeń. Niedawno wróciłam z kolejnej takiej wyprawy. Tym razem przemierzałam świat w poszukiwaniu magicznych stworzeń znanych nam z legend, baśni czy mitów. Oczywiście nie byłam sama. Towarzyszył mi zoolog Dimitros Pagonis oraz pilotka Artemis Matsouki. Dimitros czterdzieści lat swojego życia poświęcił działalności w TOSM (Towarzystwie na rzecz Ochrony Stworzeń Magicznych), natomiast Artemis to pełna pasji podróżniczka, która chętnie stawia czoła wszelkim wyzwaniom. Sami zatem widzicie, że trafiłam na wyborowe towarzystwo.

Podróż przez wszystkie kontynenty była pełna niespodzianek. W trakcie wyprawy odnaleźliśmy pewne poszlaki mogące świadczyć o obecności magicznych stworzeń. I choć żadnego z nich nie udało nam się dostrzec, muszę przyznać że sama wędrówka ich śladami okazała się być ekscytująca. Finał naszej eskapady okazał się tragiczny. Nad ranem moi towarzysze opuścili hotel z zamiarem wytropienia Bazyliszka i od tamtej pory przepadli jak kamień w wodę.

[zamykam książkę]

Pozostała „Historia naturalna stworzeń magicznych” bazująca na notatkach zaginionych podróżników, która jest swoistym atlasem mitycznych stworzeń. Pełno tutaj jednorożców, smoków i trolli. Obok tych znanych z różnych opowieści postaci tj. Wielka Stopa czy potwór z Loch Ness, pojawiają się także te znane mniejszemu gronu czytelników. Atlas zawiera siedem rozdziałów przybliżających nam istoty zamieszkujące poszczególne kontynenty. Obok krótkiej charakterystyki każdej z nich, pojawiają się także informacje na temat diety, siedliska i regionie występowania.

Ta książka okazała się być dla mnie idealną odskocznią od codzienności i pozwoliła przenieść się do świata mitów i legend, do których zawsze chętnie wracam. Emily Hawkins bardzo przystępnym językiem kreśli historię Dimitrosa i Artemis, co nadaje całości lekkości. Dla mnie jednak ten atlas to przede wszystkim uczta dla oczu, a to za sprawą ilustracji, które stworzyła Jessica Roux.

 



 

 

Emily Hawkins, Jessica Roux - Historia naturalna stworzeń magicznych

stron: 66

wyd. Harper Collins 2023

wtorek, 8 sierpnia 2023

Ingrid Carlberg „Nobel. Wybuchowy pacyfista”


 

Niektórzy postrzegają Alfreda Nobla jedynie w kontekście nagrody przyznawanej przez Szwedzką Akademię Nauk oraz jego-być może najbardziej znanego wynalazku- dynamitu. Muszę przyznać, że tak było ze mną, zanim sięgnęłam po publikację autorstwa Ingrid Carlberg pt. „Nobel. Wybuchowy pacyfista”.

Portret jakiego człowieka wyłania się z kart tej biografii? W moich odczuciu to portret człowieka pełnego sprzeczności. Alfred Nobel był bowiem zagorzałym pacyfistą, który zbił majątek na produkcji dynamitu i genialnym wynalazcą piszącym wiersze do szuflady i marzącym o wydaniu powieści. Ponadto to także obraz osoby samotnej, która nie posiadając rodziny czuje się swego rodzaju wyrzutkiem.

Oczywiście ta czytelnicza wycieczka ścieżką życiorysu Alfreda Nobla okazała się być bardzo intrygująca i zaskakująca, w której nie brak momentów budzących wiele emocji. Mimo sporej objętości (publikacja liczy ponad sześćset stron) ta biograficzna opowieść nie jest ani chaotyczna, ani przeładowana informacjami. Muszę dodać, że jestem pod dużym wrażeniem pracy, którą Ingrid Carlberg włożyła w napisanie życiorysu Nobla. Autorka odwiedziła pięć państw, by zagłębić się w archiwa i przejrzeć wiele dokumentów (w tym tysiące nigdzie niepublikowanych listów). Tak, kawałek po kawałku szkicowała wizerunek szwedzkiego wynalazcy. Zresztą w książce odnajdziemy drobne dygresje związane właśnie z tymi podróżami. Co więcej, autorce udało się sprawnie połączyć główne wątki związane z losami Alfreda z historycznymi i społeczno-kulturowymi detalami. Dzięki tej warstwie czytelnik wsiąka w XIX-wieczny klimat i może spojrzeć na ówczesną medycynę, literaturę czy politykę. To tło pozwala umotywować jego niektóre działania i staje się także takim pomocnym elementem w próbie „rozgryzienia” Alfreda Nobla. Dlaczego próbie? Bo do dziś pozostaje zagadką, zresztą jak wiele momentów jego sześćdziesięciotrzyletniego życia.

 

 

 

I. Carlberg - Nobel. Wybuchowy pacyfista

 

stron: 626

wyd. Wydawnictwo Poznańskie 2022