niedziela, 14 lipca 2013

To_Ya bieszczadnik "Do czytania w tramwaju"


                „Do czytania w tramwaju” to  zbiór            kilkudziesięciu opowiadań. Autorem książki jest osoba ukrywająca się pod nickiem To_Ya bieszczadnik. Już sama postać twórcy rozbudza ciekawość, gdyż poza pseudonimem nie dowiemy się o nim niczego więcej. Przyznam, że nie jestem szczególną entuzjastką opowiadań, zatem sięgając po ten tomik nie liczyłam na szczególnie wciągającą treść. A jednak To_Ya bieszczadnik bardzo mnie zaskoczył! Pozytywnie oczywiście.

            Opowiadania są bardzo zróżnicowane pod względem objętościowym. Natkniemy się tutaj na krótkie, zaledwie pół stronicowe historie, jak i bardziej rozbudowane opowiastki. Autor zadbał także w tym zbiorze o różnorodność formy; odnajdziemy tutaj m.in. miniaturę dramatyczną, pamiętnik i dziennik. Nie będzie nudno także w warstwie gatunkowej; To_Ya bieszczadnik mierzy się z fantastyką, dramatem, nie zabraknie również czegoś obyczajowego.

To_Ya bieszczadnik swoje inspiracje czerpie z legend, mitologii, klasycznych baśni oraz dzieł najlepszych twórców filmowych. Nie boi się wyśmiać najlepszych czy wytknąć błędów największym klasykom gatunku. Przerabia na swój użytek wszystkim znane historie. I tak z „Pamiętników jaskiniowca” dowiemy się komu zawdzięczamy telewizję, poznamy alternatywne zakończenie Kopciuszka czy też raczej Kopciuszki, a dzięki „Miniaturce o bardzo brzydkim kaczątku” przekonamy się, że łabędzie bywają niebezpieczne. Wnikliwi czytelnicy doszukają się także odniesień do pewnej drużyny piłkarskiej, „Wiedźmina” czy też...kosmetyków. Autor w bardzo sugestywny sposób przekona czytelnika o tym, że dzięki internetowi wszystko jest możliwe, a ludzie bywają głupi. To nie jedyne spostrzeżenia „bieszczadnika” z którymi odbiorca będzie miał okazję się zapoznać sięgając po książkę. Zapewniam, że większość z nich wywoła niemałe zdumienie.

            Autor zdaje się być doskonałym obserwatorem, który swoje refleksje umiejętnie ubiera w słowa tworząc mieszankę komizmu, ironii i groteski. Tutaj nic nie jest dosłownie i na poważnie, aby dostrzec przekaz trzeba przedrzeć się przez warstwy absurdu. Choć humor dominuje w większości utworów nie zabraknie także cierpkich przemyśleń odnoszących się do otaczającej nas rzeczywistości. Mnie opowiadania zapewniły doskonałą rozrywkę i pozwoliły spojrzeć na znane mi baśnie z zupełnie innej perspektywy. Oczywiście, jak to zwykle bywa w tego typu zbiorach opowiadań wyłowić tutaj można nieco słabsze treści. Nie przeszkadza to jednak w pozytywnym odbiorze książki. Spotkanie z twórczością „bieszczadnika” będzie dla większości czytelników czymś zaskakującym, obfitującym w wiele emocji od rozbawienia po wzruszenie. Z pewnością każdy odnajdzie w tych opowiadaniach swojego faworyta, do którego będzie wracał. „Do czytania w tramwaju” polecam przede wszystkim tym, którzy lubią krótkie formy literackie. Tych, którzy po opowiadania sięgają rzadko i z pewną obawą (jak ja) zachęcam do podjęcia próby, może okazać się, że właśnie tu odnajdą coś dla siebie.






Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki portalowi Sztukater oraz Warszawskiej Firmie Wydawniczej za co bardzo dziękuję.




To_ya bieszczadnik – do czytania w tramwaju
Stron 158
Wyd. Warszawska Firma Wydawnicza 2012

środa, 3 lipca 2013

Stosik

Dziś postanowiłam zaprezentować nowe nabytki, nie są to co prawda "świeżynki" wydawnicze, ale bardzo cieszą moje oko;)






1. "Dla dorosłych i dla dzieci baśnie wybrał program Trzeci", aut. Wojciech Mann, Baszka Marcinik, Artur Andrus, Marek Niedźwiecki, Marcin Łukawski i inni, wyd. Znak 
2. "Prześwietny raport kapitana Dosa" aut. Eduardo Mendoza, wyd. Znak
3."Niewinność zagubiona w deszczu", aut. Eduardo Mendoza, wyd. Znak
4."Listy do młodego pisarza", aut. Mario Vargas Llosa, wyd. Znak
5."Fonsito i księżyc", aut. Mario Vargas Llosa, wyd. Znak
6. "Bezdomna", aut. Katarzyna Michalak, wyd. Znak
7."Requiem dla snu", aut Hubert Selby, wyd. Niebieska Studnia
8."Fausta", aut. Krystyna Kofta, wyd. W.A.B


Czytaliście coś ze stosiku? Co polecacie?

wtorek, 2 lipca 2013

Ilona Felicjańska, Aneta Pondo "Cała prawda o..."


„ Każdy wywiad to spotkanie z żywym człowiekiem,
jego emocjami, przekonaniami, jego mikrokosmosem.”

Aneta Pondo



Aneta Pondo, redaktor naczelna czasopisma „Miasto Kobiet” przeprowadziła niezwykle szczerą rozmowę z Iloną Felicjańską. Rozmowy  trwały niemal sto dni; toczyły się w różnych miejscach i zakątkach Polski. Efektem tych zwierzeń jest książka „Cała prawda o...”.

Ilona Felicjańska to kobieta działająca zawodowo na wielu płaszczyznach. W 1993 roku zdobyła tytuł II Wicemiss Polski, co otworzyło jej wiele drzwi w tak zwanym „show business’ie”. Dzięki temu konkursowi została zauważona przez ludzi ze świata modelingu. Bardzo szybko stała się jedną z najsławniejszych polskich modelek. Wkrótce została zauważona także przez osobowości telewizyjne, co zaowocowało propozycją prowadzenia wraz z Mariuszem Szczygłem talk-show „Na każdy temat”. Kiedy przyszła pora na ustatkowanie się i założenie rodziny, pani Ilona zwolniła nieco tempo poświęcając swoją uwagę dzieciom oraz fundacji „Niezapominajka”, której była prezesem. Można by rzec, że Ilona Felicjańska żyła, jak w bajce: kochający mąż, dzieci i własna fundacja, dzięki której pani Ilona  nie tylko spełniała się zawodowo, ale przede wszystkim pomagała innym ludziom. Wszystko przekreślił wypadek, który diametralnie zmienił życie kobiety.

            „Cała prawda o...” to bardzo osobiste, zaskakująco intymne wyznania. Ilona Felicjańska otwarcie mówi o sprawach dla niej najtrudniejszych. Ta książka to powrót do przeszłości; pani Felicjańska dzieli się z czytelnikami najważniejszymi momentami z jej życia. To historia dziewczyny z małego miasteczka, która dzięki ciężkiej pracy, wsparciu matki i wierze w swoje marzenia osiągnęła sukces; to także historia o tym, że można, nawet po najboleśniejszym upadku zacząć wszystko od nowa, trzeba tylko odnaleźć w sobie siłę.

            Czytelnik poznaje także show business oraz świat mody „od kuchni”. Gdzie zamiast wystawnego, opływającego w luksusy życia potencjalne „gwiazdy” czeka ciężka praca, po dwanaście godzin dziennie. Egzystencja w tym świecie nie jest łatwa, popularność, bowiem ma swoje dobre i złe strony. Bycie osobą publiczną wiąże się nie tylko z wystawnym życiem i przywilejami, ale także z brakiem prywatności oraz nieustanną presją otoczenia.

            „Cała prawda o...” to książka odważna, która dla niektórych może być kontrowersyjna ze względu na bardzo osobiste tematy poruszane przez Ilonę Felicjańską. Ciężko jest mi ocenić tę publikację, gdyż niezmiernie trudno jest ocenić czyjeś życiowe wybory. Historia pani Ilony to dowód na to, że nigdy nie jest za późno, aby zacząć naprawiać swoje błędy i właśnie ze względu na to warto zapoznać się z tym wywiadem. 
 
 
 
 

          Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mira\ Harlequin




Tekst umieszczony także w serwisie nakanapie.pl





I. Felicjańska, A. Pondo - Cała prawda o...
stron: 320
 Wyd. Mira/ Harlequin 2013
 
 

Trish Wylie "Kto się śmieje ostatni"


            „Kto się śmieje ostatni” autorstwa Trish Wylie to drugi tom serii KISS. Tym razem czytelniczki przeniosą się na Manhattan by poznać opowieść o Mirandzie Kravitz.

            Miranda Kravitz jest młodą, atrakcyjną kobietą, która uwielbia zabawę i mężczyzn. Niestety będąc córką burmistrza Nowego Jorku nie może sobie pozwolić na szaleństwa. Życie na świeczniku nie do końca jej odpowiada; ciągłe zakazy i nakazy sprawiają, że dziewczyna czuje się zagubiona. Na domiar złego do burmistrza nieustannie napływają listy z pogróżkami; mężczyzna w obawie o życie córki postanawia wynająć ochroniarza, dodam że któregoś z rzędu, gdyż żaden „bodyguard” nie wytrzymał z panną Kravitz zbyt długo. Stróżem Mirandy zostaje policjant Tyler Brannigan. Mężczyzna  nie jest zachwycony nową posadą, ale liczy na to, że dzięki swojej nieugiętości i opanowaniu będzie w stanie okiełznać córkę burmistrza. Tyler’owi i Mirandzie nie będzie łatwo. Ta para bowiem stanowi mieszankę wybuchową. On za wszelką cenę chce ją ochronić, ona pragnie uciec z tej złotej klatki i zrobi wszystko, aby pokrzyżować mu plany. Jak to w romansach bywa, mimo okazywanej sobie niechęci, tych dwoje lgnie do siebie. Jak zakończy się ten związek? Przekonajcie się sami.
           
            „Kto się śmieje ostatni” w moim odczuciu wypada nieco słabiej na tle pierwszej powieści z serii KISS. Niestety autorce nie udało się uniknąć pewnej banalności jeśli chodzi o zachowania głównych bohaterów. Momentami sprawiają oni wrażenie, jakby byli dzieciakami, a nie dorosłymi ludźmi, co mnie drażniło. Miranda i Tyler wzbudzają sympatię, jednak przez takie „przesłodzone” momenty, niczym z telenoweli tracą w oczach czytelnika. Mimo tych „zgrzytów” nie mogłam sobie odmówić poznania tej historii do końca. Romans napisany jest bardzo sprawnie, czyta się go lekko, żałuję tylko, że autorka nie oszczędziła odbiorcy wspomnianych wyżej banałów, bowiem bohaterowie byliby wówczas bardziej wyraziści, a tak po prostu ich charakter był trochę niespójny z ich zachowaniem. Niemniej czekam na pozostałe tomy serii, aby poznać kolejne historie pełne uczuć. 


          Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mira\ Harlequin











Tekst umieszczony także w serwisie nakanapie.pl





T. Wylie- Kto się śmieje ostatni
stron: 240
Wyd. Mira/ Harlequin 2013
 

poniedziałek, 1 lipca 2013

Jessica Hart "Kronika ślubnych wypadków"



„Kronika ślubnych wypadków” autorstwa Jessiki Hart to pierwszy tom nowej serii Wydawnictwa Mira/Harlequin KISS. KISS to cykl romansów stworzonych z myślą o kobietach nowoczesnych, odważnych, które kochają życie. Z ciekawością sięgnęłam po książkę. Jakie są moje wrażenia?

Frith Williams to silna i niezależna pani inżynier, która skupiona jest na rozwoju swojej kariery. Zostaje skierowana przez szefa do posiadłości lorda Whellerby, gdzie ma nadzorować rozpoczęte tam budowy. Kobieta – inżynier jest traktowana przez pracowników z przymrużeniem oka, zatem Frith musi włożyć sporo wysiłku w to, aby mężczyźni zaczęli traktować ją „poważnie” i z szacunkiem. Wszystko idzie, jak po maśle do czasu pojawienia się George’a Challoner’a – zarządcy posiadłości. Challoner bardzo szybko rujnuje pozycję kobiety w oczach pracowników wciągając ją w „słowne potyczki”. Irytujący facet to jednak nie jedyne zmartwienie głównej bohaterki. Kobietę czeka nie lada wyzwanie także z powodu wieczoru panieńskiego, którego organizacją musi się zająć. A siostra – celebrytka wymagania ma ogromne. Nie obejdzie się oczywiście bez niespodzianek...

„Kronika ślubnych wypadków” to sprawnie napisany romans, z dużą dawką humoru; bez przesłodzonych dialogów. Fabuła, co prawda w dużej mierze skupia się na uczuciu Frith i George’a, jednak pozostałe wątki i postaci są równie interesujący. Dużo chaosu w życie głównej bohaterki wniesie jej siostra, Saffron, która jest istnym wulkanem energii. Trzeba przyznać, że potrafi wytrącić z równowagi każdego, a czytelnika rozbawić do łez.

Powieść autorstwa Hart to nie tylko historia miłosna; to także powieść o relacjach rodzinnych, które do najłatwiejszych nie należą; oraz o lękach, z którymi muszą zmierzyć się bohaterowie. Książka doskonale spełnia się jako „środek relaksujący”. I choć zakończenia możemy się domyśleć powieść jest interesująca. Nie zabraknie dreszczyku emocji i zaskakujących zwrotów akcji. Polecam.


Więcej informacji o serii - KISS



          Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mira\ Harlequin




Tekst umieszczony także w serwisie nakanapie.pl





J. Hart - Kronika ślubnych wypadków
stron: 240
Wyd. Mira/ Harlequin 2013

sobota, 22 czerwca 2013

Louise L. Hay "Pokochaj swoje życie"


            Nasze lęki i obawy, to jak postrzegamy siebie i innych ma swój zalążek nie tylko we wszelakich zdarzeniach z przeszłości, ale jest zależne przede wszystkim od myśli i nastawienia. Bardzo wiele rzeczy potrafimy sobie wmówić, niestety przede wszystkim tych negatywnych. Warto spróbować to zmienić, gdyż zwracając uwagę tylko na te złe aspekty życia może ominąć nas wiele dobrego.

            Pomocne mogą okazać się afirmacje. Czym one są? Są czymś o czym myślimy lub co mówimy. Autorka książki „Pokochaj swoje życie” Louise L. Hay twierdzi, że „afirmacje są jak zasiane w gruncie nasiona. Najpierw kiełkują, następnie wypuszczają korzenie, a w kolejnym etapie drążą grunt. Trochę czasu musi minąć, by nasiono przekształciło się w pełni rozwiniętą roślinę”.
           
            Książka podzielona jest na dwanaście krótkich rozdziałów; dwa z nich są wprowadzeniem, kolejne odnoszą się do poszczególnych sfer życia, które są dla większości najbardziej problematyczne. I tak odnajdziemy tutaj afirmacje przeciw odczuwaniu strachu,  afirmacje do pracy, miłości, przyjaźni czy powodzenia. Każda afirmacja rozpoczyna się krótkim testem odwołującym się do dzieciństwa, relacji z rodzicami i otoczeniem. Odpowiedzi mają ułatwić czytelnikowi odszukanie w sobie pewnych blokad ora czynników, które sprawiły, że tak, a nie inaczej postrzegamy siebie, swoje życie oraz otoczenie. Autorka dzieli się także z czytelnikiem prostymi ćwiczeniami, które mają pomóc w pokonaniu barier (m.in. ćwiczeniami przed lustrem oraz ćwiczeniem polegającym na napisaniu listu). Całość czyta się bardzo sprawnie, nie można odmówić książce pozytywnego wydźwięku, który może stać się jednym z czynników motywujących nas do zmian. Podręcznik, jednak to nie wszystko, jak twierdzi sama autorka „same słowa zapisane w książce nie zrobią niczego, by podnieść jakość Twojego życia”; te zmiany muszą dokonać się w nas, a ta publikacja może być maleńkim drogowskazem.

Ciekawym dodatkiem do publikacji jest audiobook z wieloma ćwiczeniami. To doskonałe rozwiązanie dla osób zabieganych, spędzających mnóstwo czasu w samochodzie. Płyta podobnie, jak książka jest źródłem pozytywnej energii, która jest niezbędna do rozpoczęcia zmian. 
   

         Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Studio Astropsychologii


  
Tekst umieszczony także w serwisie nakanapie.pl
L. L. Hay - Pokochaj swoje życie
 stron: 128
Wyd. Studio Astropsychologii
Białystok 2013

Tadeusz Piotr Szewczyk "Modlitwy do świętych uzdrowicieli"


            W chwilach słabości większość z nas szuka różnorodnych źródeł wsparcia. Modlitwa często okazuje się być takim źródłem wsparcia i spokoju. Jak twierdzi Tadeusz Piotr Szewczyk, który przygotował zbiór „Modlitw do świętych Uzdrowicieli”; „modlitwa jest bardzo silną uzdrawiającą energią”. Warto zatem samemu przekonać się jakie możliwości dla naszego „duchowego życia” ona niesie.

            „Modlitwy do świętych Uzdrowicieli” to niewielka książeczka, w której Tadeusz Piotr Szewczyk zebrał szereg modlitw i próśb do osób świętych. I tak osoby, które borykają się z chorobami oczu powinny zwrócić się w swojej modlitwie do św. Longina; ci, którzy zbyt często zaglądają do kieliszka swoje prośby o pomoc kierować mogą do św. Bonifacego, natomiast św. Katarzynę o wsparcie prosić powinny kobiety, które pragną potomstwa. To tylko niewielka część spraw, w których każdy z nas może zwrócić się o wsparcie do osób świętych.

            Modlitwy przetłumaczone zostały przez Tadeusza Piotra Szewczyka z „archaicznego języka starosłowiańskiego” Autor bardzo starannie i precyzyjnie dobierał słowa, aby oddać odpowiednią rytmikę każdego tekstu. Przyznam, że mimo niewielkiej objętości tej publikacji zapoznawałam się z poszczególnymi tekstami przez dłuższy czas, niespiesznie, by móc jak najlepiej odczytać każde zawarte w nich zdanie. Autor przekonuje, że modlitwy te pomagają w pomyślnym rozwiązaniu dręczących nas problemów; nie do końca temu dowierzam, ale twierdzi Szewczyk „bądźcie naiwni przed Bogiem, a staniecie się mędrcami przed ludźmi skutecznie korzystającymi z łaski i Miłosierdzia Bożego”.




 
 

         Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Studio Astropsychologii

 
 
  
Tekst umieszczony także w serwisie nakanapie.pl
 
 
T. P. Szewczyk - Modlitwy do świętych uzdrowicieli
 stron: 132
Wyd. Studio Astropsychologii
Białystok 2013

piątek, 21 czerwca 2013

Tess Gerritsen "Ścigana"


            Znalazła się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze; widziała coś, co miało zostać ukryte przed światem; przeżyła, choć nie miała prawa...Od wielu lat ucieka przed tymi, dla których stała się niewygodnym świadkiem.

            Clea Rice zdecydowanie nie należy do ułożonych kobiet. Od dziecka, pod bacznym okiem swojego wujka szlifowała „złodziejski fach”. Zdarzało jej się trafić za kratki, zatem wie, że jest bardzo niewiarygodnym świadkiem dla policji w sprawie nielegalnego handlu antykami. Nie może liczyć na ochronę przed ludźmi zamieszanymi w tę aferę, dlatego nieustannie ucieka. Wkrótce udaje jej się dostać do Londynu, gdzie ma znajdować się Oko Kaszmiru, zabytkowy sztylet, który stałby się potwierdzeniem zeznań kobiety. Na miejscu główną bohaterkę czeka niejedno niebezpieczeństwo i niejedna interesująca znajomość. Czy Clei uda się zrealizować plan? Oczywiście nie zdradzę. Przekonajcie się sami.

        „Ścigana” to moje kolejne już spotkanie z twórczością Tess Gerritsen. Autorka ponownie wciągnęła mnie w historię pełną tajemnic. Akcja, jak zresztą w większości powieści tej autorki pędzi w zawrotnym tempie wywołując u czytelnika napięcie i dreszczyk emocji. Można, co prawda dopatrzeć się w książkach Gerritsen pewnego schematu w opowiadaniu historii; podobnego łączenia wątku kryminalnego z miłosnym, mnie jednak absolutnie to nie przeszkadza. Przyznam, że mam słabość do głównej bohaterki „Ściganej”. Clea to kobieta silna, niezależna, która może liczyć tylko na siebie. Jej zadziorność i nieprzewidywalność wnoszą do historii trochę humoru i troszkę pikanterii. Bardzo nieufna wobec ludzi, będzie musiała nauczyć się im ufać, bowiem tylko wtedy ma szansę przeżyć. Jeśli macie ochotę na opowieść pełną emocji i zagadek do rozwiązania, doprawioną odrobiną humoru, miłości oraz...papryczki ;) Polecam! Fanom pani Gerritsen rekomendować nie trzeba, na pewno nie będą zawiedzeni.





          Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mira\ Harlequin





Tekst umieszczony także w serwisie nakanapie.pl


merlin.pl

 


T. Gerritsen - Ścigana


stron:288

Wyd. Mira\ Harlequin

Warszawa 2013





wtorek, 28 maja 2013

Carin Gerhardsen "Najmroczniejsza ciemność"


„Znałem najmroczniejszą ciemność,
która żyje, czuje rozkosz i cierpi
pod splecionym kobiercem traw,
która czołga się, pełza i wije,
i chwyta i zabija i zjada,
i płodzi i umiera, by żyć
odrodzona w przyszłości na nowo”

                                                Dan Andersson



            Takim wprowadzeniem, zaczerpniętym z dorobku szwedzkiego poety i pisarza Dan’a Andersson’a została opatrzona najnowsza powieść Carin Gerhardsen. Przytoczone słowa trafnie oddają klimat opowieści; duszny, ciężki, odsłaniający przed czytelnikiem najmroczniejsze zakamarki Szwecji.
           
            Fabuła oscyluje wokół trzech głównych, przeplatających się wątków. Na promie płynącym do Finlandii zostają odnalezione zwłoki szesnastoletniej Jennifer. W sztokholmskim parku policjantka odnajduje porzucone niemowlę. Gdzieś w zamkniętym mieszkaniu budzi się trzyletnia Hanna, pozostawiona bez opieki. Te trzy zagadkowe zdarzenia rozwikłać usiłuje Conny Sjöberg, z posterunku Hammarby. Co łączy małą dziewczynkę ze zmarłą nastolatką oraz maleńkim dzieckiem? Tego nie zdradzę. Zachęcam, abyście sami poznali tę mroczną historię, którą kryje w sobie Sztokholm.

            Po literaturę rodem ze Skandynawii nie miałam okazji sięgać zbyt często, to nie przeszkodziło mi  jednak zostać zwolenniczką kryminałów tamtejszych pisarzy, zatem z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po najnowsza powieść pani Gerhardsen. Cechą charakterystyczną większości kryminałów z tego regionu jest, w moim odczuciu gęsta, pełna napięcia atmosfera, z wieloma zagadkami i niedomówieniami. Tak jest i tutaj. Zło i wszelkie patologie od alkoholizmu po molestowanie seksualne czają się niemal za każdym rogiem. Autorka bardzo dobrze zarysowała portrety psychologiczne głównych postaci, dzięki czemu ich zachowania są dla odbiorcy bardziej zrozumiałe. Każdy z bohaterów próbuje odnaleźć się w niełatwej codzienności, a także pokonać traumatyczne przeżycia z przeszłości, które do dnia dzisiejszego mają ogromny wpływ na ich życie. Czytelnik nie odnajdzie tutaj zawrotnej akcji, w zamian autorka stopniowa wyzwala w czytelniku napięcie, oczekiwanie na rozwiązanie tej mrocznej zagadki. Jest jednak coś co mnie nieco drażniło, a mianowicie nadmierny przeskok z jednego wątku do drugiego. Rozumiem, że mają się one przeplatać, by w odpowiednim momencie połączyć się ze sobą, jednak zbyt krótkie fragmenty każdego z wątku wprowadzały chaos w odbiorze. Niemniej powieść bardzo interesująca. Nie wszystkie tajemnice doczekały się ujawnienia. Czytelnicy będą musieli poczekać na kontynuację cyklu o komisarzu Sjöbergu, aby poznać całość tej „najmroczniejszej” układanki. 



C. Gerhardsen - Najmroczniejsza ciemność
stron:392
Wyd. Rebis
Poznań 2013

piątek, 10 maja 2013

Sherryl Woods "Smak nadziei"



            Maddie to kobieta, która właśnie znalazła się na życiowym zakręcie; po dwudziestu latach małżeństwa mąż porzuca ją dla ciężarnej kochanki, a trójka dzieci, nie radząc sobie z rozstaniem rodziców sprawia coraz więcej problemów wychowawczych. Porzucona kobieta będzie musiała z dnia na dzień nauczyć się nie tylko bycia samotną matką, ale także niezależności, a dla kogoś kto przez niemal dwadzieścia lat zajmował się domem i zrezygnował z życia zawodowego będzie to nie lada wyzwanie. Maddie w tych przełomowych i trudnych dla niej momentach może liczyć na wsparcie swoich przyjaciółek oraz ekscentrycznej matki- malarki. Dzięki nim Maddie ma wreszcie szansę na spełnienie swoich ambicji zawodowych, gdyż postanawiają one otworzyć ekskluzywny salon spa; szczęście będzie jej sprzyjało także w sferze uczuciowej, kiedy na horyzoncie pojawi się trener koszykówki, Cal Maddox. Czy te dość rewolucyjne zmiany w życiu Maddie przyniosą pozytywne skutki? Przekonajcie się sami.

            Wielu z Was powie, że podobnych historii w literaturze jest mnóstwo. Może i tak. I choć opowieść Sherryl Woods jest nieco przewidywalna ma swoje zalety. Moją uwagę przykuła główna bohaterka; z zainteresowaniem obserwowałam jej przemianę; z gospodyni domowej, będącej w cieniu męża staje się świadomą swojej wartości businesswoman.

Sherryl Woods w swojej powieści nakreśla przede wszystkim problemy związane z rozwodem i wysiłek, jaki musi włożyć nie tylko porzucona kobieta, ale w szczególności dzieci, by odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości. Autorka przeprowadza czytelnika przez tę tematykę lekko, łagodnie; mnie momentami brakowało głębszego spojrzenia na te niełatwe sytuacje. W powieści zetkniemy się także z problemem zaburzeń odżywiania oraz nadmiernej presji otoczenia, bohaterka bowiem mieszka w małym miasteczku, gdzie nic nie ukryje się przed mieszkańcami. Nie zabraknie oczywiście miłosnych perypetii bohaterów, jednak wątek ten nie jest nachalny; brak tutaj, na korzyść cukierkowych wyznań, które mnie w powieściach drażnią. 

„Smak nadziei” to ciepła, nie pozbawiona humoru opowieść o tym, że nigdy nie jest za późno, by odmienić swoje życie. Idealna na wolne popołudnie, na oderwanie się od codziennych spraw i trosk.






         Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mira\ Harlequin




Tekst umieszczony także w serwisie nakanapie.pl
merlin.pl




S. Woods - Smak nadziei


stron: 368

Wyd. Mira\ Harlequin

Warszawa 2013





czwartek, 25 kwietnia 2013

Nowa odsłona Sztukatera



                                                               Moi drodzy,
portal Sztukater z okazji swojej nowej odsłony graficznej ( i nie tylko) zorganizował na swoim facebookowym profilu konkurs dla swoich fanów. Zachęcam do udziału, do wygrania literacko - filomwe pakiety :) Szczegóły tutaj Sztukater na facebook'u oraz poniżej:

Kochacie niespodzianki? Mam do rozdania, 1 jedyny, niepowtarzalny pakiet - niespodziankę... (Książki, Filmy - DVD, oraz inne ;)) Jako, iż nagroda wypasiona... Warto się nią dzielić z najbliższymi na majówce A czy Wy umiecie się podzielić ze Swoimi znajomymi na FB o wznowieniu działalności Sztukatera? Zaproście Ich do Naszej gorącej dyskusji... Dla najbardziej zagorzałych oratorów funpack, co prawda nie HD ale również mega wypasiony bo literacko-filmowy... Zatem zapraszajcie, komentujcie, nagrody zgarniajcie...







wtorek, 23 kwietnia 2013

Erica Spindler "Ukarać zbrodnię"


            „Los lubi płatać figle. Niekiedy uśmiecha się do tych, którzy najmniej na to zasługują, lub chroni zasługujących na karę, a odwraca się od pokornych i poczciwych.
            Ale nie Śmierć, bo Śmierć była sprawiedliwa. Miała pewną rękę. (...)
            Dopełnił się czas. Kolejny winny miał zapłacić, tak jak jego poprzednicy. Za nieukarane zbrodnie. Za grzechy przeciwko słabym.”*


            W Charlotte, małym miasteczku położonym w Karolinie Północnej zaczynają ginąć mężczyźni. Dzielił ich wiek, status społeczny, miejsce zamieszkania oraz zainteresowania; łączyło jedno – każdy z nich znęcał się nad kobietami, jednak nigdy nie został poddany karze. Czy to przypadek? Czy to los wyrównuje rachunki? A może któraś z ofiar jednego z denatów wymierza sprawiedliwość na własną rękę? Zagadkę usiłuje rozwikłać policjantka, Melanie May, która pierwsza odkryła tę zbieżność między mężczyznami. Z pomocą znakomitego profilera pracującego dla FBI rozpoczyna śledztwo, które odciśnie swoje piętno nie tylko na jej życiu zawodowym, ale także prywatnym.

            Autorka stworzyła ciekawą zagadkę kryminalną, jednak, w moim odczuciu jest ona pretekstem do wprowadzenia czytelnika w niełatwe, budzące szereg emocji tematy; przemoc w rodzinie, molestowanie seksualne dzieci, znęcanie się nad kobietami to „zjawiska” z którymi zetkniemy się nie raz sięgając po książkę Erici Spindler. Pisarka w interesujący sposób zaznajamia czytelnika z relacjami między główną bohaterką, Melanie, a jej siostrami; to relacje trudne, momentami niezdrowe i pełne niedomówień, których korzeni należy szukać we wczesnym dzieciństwie tychże kobiet. Emocjonalne więzi i komunikacja między trzema siostrami stanowi tutaj bardzo istotny wątek, który w pewnym momencie styka się z wątkiem kryminalnym. Powieść pani Spindler porusza także bardzo trudną kwestię dotyczącą samosądu. Czy ofiara ma prawo wymierzyć karę swojemu katowi, kiedy organy sprawiedliwości zawodzą?

 Akcja nie pędzi tutaj niczym błyskawica, jednak rozwija się sukcesywnie, co nie powoduje znużenia powolnym rozwojem wypadków; pozwala za to uniknąć chaosu spowodowanego nawałem informacji i zdarzeń. Muszę przyznać, że momentami udało mi się przewidzieć bieg wydarzeń, jednak nie przeszkadzało mi to w odbiorze lektury. Całość z pewnością zainteresuje niejednego zwolennika kryminalnych łamigłówek. Polecam.
           





         Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mira\ Harlequin




Tekst umieszczony także w serwisie nakanapie.pl
merlin. pl


E. Spindler - Ukarać zbrodnię
stron:476
Wyd. Mira\ Harlequin
Warszawa 2013






*str. 121

Dr Joe Dispenza "Wymień umysł na lepszy model"


            Mózg to takie „centrum dowodzenia” każdego z nas. To właśnie on odpowiada za uczucia, emocje, działania, nawyki, kontakty międzyludzkie, a także cechy charakteru i inteligencję. Zatem, aby pozbyć się wszelkich nałogów oraz złych przyzwyczajeń należy zacząć od „naprawy” mózgu, mówiąc jaśniej od zmiany sposobu myślenia oraz odnalezieniu źródła tych złych przyzwyczajeń, bowiem mogą one wiązać się z naszymi negatywnymi doświadczeniami z przeszłości. Dr Joe Dispenza, chiropraktyk, wykładowca, który od lat zajmuje się badaniami ludzkiego umysłu przygotował dla wszystkich, którzy pragną zmienić swoje przyzwyczajenia publikację pt. „Wymień umysł na lepszymodel. Jak przełamać złe nawyki”, która, jak twierdzi sam autor ma stać się inspiracją do „przebudowy” swojego życia i sposobu myślenia.

            Publikacja podzielona została na trzy części; w pierwszej autor wprowadza czytelnika w tajniki fizyki kwantowej, koncepcji Newtona, Kartezjusza oraz Einsteina. Dispenza zwraca także uwagę na to, jak ważne w kształtowaniu świata rzeczywistego jest myślenie, gdyż to mózg jest odpowiedzialny za zachowania i reakcje emocjonalne. W kolejnej części odnajdziemy pewne instrukcje, jak pokonać swoje złe nawyki za pomocą medytacji i pracy nad wyuczonym „sposobem myślenia”. Ostatnim, trzecim etapem jest czterotygodniowy program, który ma pomóc czytelnikowi zmodyfikowaniu swoich nawyków myśleniowych po to, aby móc odnaleźć nowe perspektywy rozwoju swojego „ja”.

            Dr Dispenza stworzył publikację bardzo przystępną w odbiorze, nawet dla kompletnego laika w dziedzinach tutaj poruszanych. Pełno tutaj bezpośrednich zwrotów do czytelnika oraz wyjaśnień trudniejszych zagadnień, co znacznie ułatwia przyswojenie naukowych kwestii zawartych w książce. „Wymień umysł na lepszy model. Jak przełamać złe nawyki” to dobra propozycja dla osób, które chciałyby zmienić swoje podejście do otoczenia, dowiedzieć się, jak można stopniowo trenować umysł oraz dbać o rozwój osobisty. Dla tych wszystkich książka może okazać się motywacją do postawienia choćby małego kroku w kierunku przełamania swoich złych nawyków i słabości.
 
 

         Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Studio Astropsychologii

 
 
  
Tekst umieszczony także w serwisie nakanapie.pl
 
 
Dr J. Dispenza - "Wymień umysł na lepszy model"
 stron: 344
Wyd. Studio Astropsychologii
Białystok 2013
 
 

sobota, 6 kwietnia 2013

Tess Gerritsen "Prawo krwi"


            Gdyby śmiertelnie chora matka poprosiłaby Was o przysługę z pewnością większość zrobiłaby wszystko, aby spełnić złożoną jej obietnicę; nawet jeśli wymagałoby to nie lada poświęceń. Bohaterka najnowszej powieści Tess Gerritsen „Prawo krwi” właśnie przez taką obietnicę znajdzie się w sporych tarapatach.

            Willy Maitland na prośbę matki chce wyjaśnić tajemniczą śmierć jej ojca; pilota wojskowego, który zginął w katastrofie lotniczej dwadzieścia lat wcześniej. Jednak cała misja do dnia dzisiejszego spowita jest tajemnicą, a ludzie, którzy mogliby udzielić kobiecie jakichkolwiek informacji uparcie milczą. Córka sławnego pilota decyduje się na własne, prywatne dochodzenie, w tym celu udaje się do Wietnamu, miejsca, gdzie zginął jej ojciec. Przylot głównej bohaterki do Wietnamu uruchamia lawinę zaskakujących zdarzeń oraz nieoczekiwanych zwrotów akcji. Kobieta będzie musiała zmierzyć się nie tylko z mordercą, który czyha na jej życie, ale także z prawdą o swoim ojcu, która nie dla wszystkich jest wygodna.

            „Prawo krwi” to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Gerritsen i muszę przyznać, że bardzo udane, mimo pewnych słabości. Atutem tej historii jest zdecydowanie wartka akcja, która pędzi coraz szybciej i szybciej, aż do ostatniej strony, co powoduje u czytelnika nie tylko dreszczyk emocji, ale ogromną ciekawość, jak zakończą się potyczki Willy, gdyż wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie także sama bohaterka; to kobieta zadziorna, pewna siebie, a przede wszystkim odważna (niejeden po tylu przejściach przestałby drążyć w niewygodnej dla amerykańskiego wojska sprawie). Nie drażni mnie tutaj wątek miłosny, który obok wątku kryminalnego tutaj odnajdziemy. Jest on stopniowo wplatany w historię, dzięki czemu nie czujemy przesytu i możemy skupić się na najistotniejszych wydarzeniach. Przyznałam wyżej, że są pewne słabości; momentami książka staje się przewidywalna, co jednak nie przeszkadzało mi w odbiorze. Książka wciąga w tempie błyskawicznym i moi drodzy, zapewniam, że nie da się jej odłożyć na potem. Jeśli zdecydujecie się po nią sięgnąć, będziecie chcieli poznać, jak najszybciej efekty wyprawy głównej bohaterki do Wietnamu. Polecam!


         Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mira\ Harlequin






Tekst umieszczony także w serwisie nakanapie.pl
merlin. pl


T. Gerritsen - Prawo krwi
stron: 304
Wyd. Mira\ Harlequin
Warszawa 2013