poniedziałek, 21 września 2015

Alexis Panselinos "Tajemnicze inskrypcje"



O7A sEFO
Tajemniczy ciąg znaków umieszczony gdzieś na ścianie przez jednego z grafficiarzy. Może nieść jakieś przesłanie, może być symbolem czegoś ważnego, jednak równie dobrze może być zbieraniną przypadkowych liter i cyfr. Jedno jest pewne ten zagadkowy napis staje się małą obsesją Janisa – głównego bohatera powieści „Tajemnicze inskrypcje” autorstwa Alexisa Panselinosa.
Janis – mężczyzna w średnim wieku, z duszą artysty, niedawno owdowiały próbuje odnaleźć coś, co na nowo nada jego życiu sens. Zatem ta tajemnicza inskrypcja „spadła” mu z nieba. Sprawiła, że budząc się rano, miał jakiś cel. Przyjaciele mężczyzny ukradkiem podśmiewali się z jego nowej słabości, niemniej starali mu się pomóc w rozszyfrowaniu enigmatycznego napisu.
Tajemnicza inskrypcja wbrew pozorom nie jest kluczowa dla fabuły. Owszem, staje się ona obiektem ciekawości czytelnika, jednak wgłębiając się w opowieść bardzo szybko pochłania nas coś znacznie bardziej zawiłego, a mianowicie przeszłość głównego bohatera i jego relacje ze znajomymi, przyjaciółmi czy rodziną. Muszę przyznać, że autor zadbał o to, by te więzi odsłaniane były za pomocą wielu perspektyw, co uwidacznia się w kompozycji opowieści. Panselinos zgrabnie manewruje konstrukcją tekstu podsuwając odbiorcy fragmenty pamiętnika głównego bohatera, monologi wewnętrzne postaci, czy refleksje zmarłej żony Janisa. Dodam jeszcze, że w tym misz-maszu nie zabraknie także bezpośrednich zwrotów do czytelnika. Trochę tego dużo, jednak, w moim odczuciu nie za dużo, autorowi udało się uniknąć  przesytu i sprawić, by połączenie tych form urozmaiciło historię.
Warto także wspomnieć o wyjątkowym klimacie powieści. Nostalgiczny, z wyczuwalną tęsknotą za czymś nieuchwytnym. Momentami mglisty, zacierający granicę między snem, a jawą, jednocześnie wymowny i prawdziwy. Idealnie wpisuje się w istotę fabuły, bowiem traktuje ona przede wszystkim o ulotności chwili, o kruchości życia, o ludzkich słabościach i tęsknotach. Poza tym to także książka o czasie i jego bezwzględności. Choćbyśmy go zaklinali nigdy nie uda nam się go cofnąć, nie uda się wrócić do minionej chwili, by móc coś naprawić czy zmienić. Główny bohater zbudował sobie kokon ze wspomnień i żył przeszłością, jednak nawet to nie jest w stanie zatrzymać czasu.
Melancholijna, wielowątkowa i poruszająca opowieść o ludziach, którzy tak bardzo przypominają każdego z nas. Polecam.




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Książkowe Klimaty 




A. Panselinos -Tajemnicze inskrypcje
stron: 374
Wyd. Książkowe Klimaty 2015
 





piątek, 18 września 2015

Czy jest ktoś, kto cię kocha? - wyniki konkursu

Moi drodzy,

zwyciężczynią konkursu jest:


                                          Sylwka S.
gratuluję i proszę o przesłanie danych na adres: martawa.25@gmail.com

poniedziałek, 14 września 2015

Stosik urodzinowy + przypomnienie

Dawno nie prezentowałam tutaj stosiku, zatem nadrabiam zaległości.
Stosik urodzinowy ;)




Chciałam przypomnieć także o trwającym do jutra konkursie


piątek, 4 września 2015

Graeme Cameron "Zwykły człowiek"



Mężczyzna.
 Samotny.
Bezimienny.
Może być twoim sąsiadem, sprzedawcą w pobliskim sklepie, nieznajomym, którego mijasz idąc ulicą. Przeciętny i bezbarwny z łatwością zyskuje sympatię otoczenia. Nigdy nie przyszłoby wam do głowy, że ten zwyczajny człowiek jest… brutalnym mordercą.
Z uwagi na to, że bohater jest anonimowy na własne potrzeby nazwałam go „panem zwyczajnym”.
Zatem pan zwyczajny jest tutaj narratorem – przewodnikiem oprowadzającym czytelnika po swoim domu, miejscach zbrodni, a także swoim chorym umyśle. Od czasu do czasu mężczyzna pozwoli zajrzeć czytelnikowi za kurtynę przeszłości, by poznać dzieciństwo pana zwyczajnego oraz zerknąć na jego relacje z rodziną czy rówieśnikami.
Pana zwyczajnego poznajemy w momencie planowania przez niego zabójstwa młodej dziewczyny. Kolejne etapy tej zbrodni bohater przedstawia nam w detalach łącznie z tym, co wyczynia ze zwłokami. Niebawem odkryjemy jedno z przyzwyczajeń głównego bohatera, a mianowicie przetrzymywanie swoich przyszłych ofiar w klatce. Tym razem w tym osobliwym więzieniu przebywa Erica Shaw – buntownicza, pewna siebie dziewczyna, która będzie walczyć z oprawcą dopóki starczy jej sił.
Sami przyznacie, że zapowiadała się mrożąca krew w żyłach opowieść. Właśnie… zapowiadała się. W moim odczuciu jednak czegoś zabrakło. A szkoda, bo w historii upatrywałam się sporego potencjału. Zaczęło się z przytupem: morderstwo, klatki, dosadne opisy i pierwszoosobowa narracja, która wzmagała uczucie grozy. Im dalej w las tym, niestety gorzej. Akcja wyhamowała, a fabuła, mam wrażenie oscylowała głównie wokół zakupów oraz przyrządzania jedzenia dla więzionych kobiet. Główna postać, zamiast hipnotyzować zwyczajnie nudzi.
Pozostając przy postaciach muszę wspomnieć kilku tych „drugoplanowych”. Erica – bardzo charakterystyczna i silna wypada intrygują na tle pozostałych kreacji. Momentami odnosiłam wrażenie, że dziewczyna niebezpiecznie zbliża się do swojego oprawcy (syndrom sztokholmski?). Żałuję, że autor nie rozbudował tej relacji. Interesujący wydał mi się także duet: Diaz i Green – stróżów prawa, którzy próbują znaleźć „haczyk” na pana zwyczajnego. Żałuję, że i ten wątek został przedstawiony dość oszczędnie.
Książka, pomimo tych niedociągnięć ma także swoje zalety. Po pierwsze sama idea, by narratorem stał się seryjny morderca. Zamysł świetny, jednak trochę zaprzepaszczony kulejącą fabułą. Całość czyta się płynnie i sprawnie, co sprawia, że książka jest dobrym rozwiązaniem dla tych, którzy szukają lekkiej, niezobowiązującej lektury. 



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harper Collins 









G. Cameron - Zwykły człowiek

stron: 288

Wyd. Harper Collins 2015
 


wtorek, 1 września 2015

Kalin Terzijski "Czy jest ktoś, kto cię kocha?" + KONKURS



Szara ulica, jedna z wielu, gdzie deszcz wygrywa smutne melodie. Gdzie przechodnie mijają się z obojętnością – znudzeni swoim życiem, zagubieni w teraźniejszości i zatroskani o swoją przyszłość. Tak bezbarwni i nijacy, jak ta ścieżka, którą wydeptują, jak codzienność, której pozwolili się wchłonąć. Gdybym chciała wizualizować słowa opowiadań autorstwa Kalina Terzijskiego, nadać im barwę taka sceneria i odcienie szarości byłyby dominujące.
„Czy jest ktoś, kto cię kocha” to zbiór szesnastu opowiadań. Bohaterami tych historii są przede wszystkim mężczyźni. Dla mnie – czytelniczki takie rozwiązanie nie stało się przeszkodą w identyfikacji się z bohaterami. Kobiety pojawiają się, gdzieś w cieniu i choć są migawką w życiu każdego z mężczyzn zostawiają po sobie ogromny emocjonalny balast, którego mężczyźni nie potrafią udźwignąć.
Jednak nie płeć jest tutaj najważniejsza, choć relacje damsko – męskie są kluczowe. Najistotniejszy jest tutaj człowiek. Człowiek zmagający się z przytłaczającą rzeczywistością, człowiek próbujący rozłożyć swoje emocje na czynniki pierwsze, człowiek próbujący ocknąć się z marazmu i wreszcie człowiek szukający dowodu na to, że życie bywa sprawiedliwe.
Bohaterowie opowiadań to często ludzie po przejściach, ludzie podatni na manipulację, ludzie borykający się z nałogami, oszuści czy ludzie bezwzględni, którzy widzą tylko czubek własnego nosa. Każde z nich na swój własny sposób próbuje choć trochę oswoić nieznośną rzeczywistość.
Z każdej opowieści wyziera tęsknota za miłością, za bliskością drugiego człowieka, która może ochronić nas przed bylejakością. Każda z historii to poszukiwanie czegoś prawdziwego i ulotnego pod powłoką naszej płytkiej codzienności.
Autor eksponuje emocje w wielu odcieniach. Miłość – do kobiety, do dziecka, do przedmiotów, do siebie czy do używek. Odnajdziemy tutaj także smutek mający różnorodne podłoża, samotność przybierająca rozmaite formy. Do tej mozaiki uczuć dołącza również szaleństwo, które mimo, iż destrukcyjne ma pomóc przezwyciężyć ludzkie słabości.
Sięgając po ten zbiór krótkich form obawiałam się przytłaczającego wydźwięku opowiadań. Z uwagi na tematykę byłam niemal pewna, że atmosfera opowieści będzie duszna. Tymczasem Terzijski ten zdawać by się mogło skostniały, klimat przełamał sarkazmem i cierpkim humorem.
„Czy jest ktoś, kto cię kocha”  to opowiadania o tym, co dręczy każdego z nas, bowiem każdy z nas na pewnym etapie życia zadaje sobie pytanie o jego sens, o cel swoich codziennych starań. Te opowieści to również melancholijna podróż po emocjach, które czasem uskrzydlają, a czasem bywają destrukcyjne. I choć ta tematyka może niektórym czytelnikom wydać się wtórna, bo przecież o uczuciach już tyle napisano, książka skłania do refleksji, które nie są takie łatwe. 




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Książkowe Klimaty 







K. Terzijski - Czy jest ktoś, kto cię kocha?
stron: 195
Wyd. Książkowe Klimaty 2015
 
 
::Konkurs::
 
 



Dzięki uprzejmości wydawnictwa Książkowe Klimaty mam dla was egzemplarz książki. Napiszcie dlaczego książka powinna trafić w wasze ręce. Wybiorę jedną zwycięską odpowiedź.


I kilka słów o zasadach:

1. Konkurs trwa od  1.09.2015 - 15.09.2015 (włącznie)
2. Zwycięzca wyłoniony zostanie w przeciągu trzech dni od zakończenia konkursu. Wyłonię osobę, której uzasadnienia najbardziej przypadnie mi do gustu.
3. Po ogłoszeniu wyników, osoba wyłoniona proszona jest o kontakt mailowy.
4. Wstawienie banneru konkursowego nie jest wymagane, jednak będzie mi bardzo miło, jeśli zechcecie posłać dalej info o konkursie.


 




poniedziałek, 17 sierpnia 2015

czwartek, 13 sierpnia 2015

Pavel Vilikovský "Opowieść o rzeczywistym człowieku"



„Rzeczywisty człowiek” – bohater książki Pavla Vilikovsky’ego „Opowieść o rzeczywistym człowieku” otrzymuje na czterdzieste urodziny pamiętnik. Początkowo niechętny pomysłowi, by prowadzić notatki, z czasem z coraz większym zapałem utrwala na papierze swoje refleksje. Mężczyzna – jak sam twierdzi, pisze dla potomnych, a szczególności dla swojego syna – Zdenka, by ten mógł w przyszłości przyswoić sobie ojcowskie rady. Ponadto czterdziestolatek pragnie, by syn, dzięki tym zapiskom uświadomił sobie, jakim uczciwym i zaradnym człowiekiem był jego ojciec.
Wkrótce mężczyzna będzie musiał zmierzyć się z nowym wyzwaniami związanymi z awansem oraz…romansem, w który zostaje wplątany. Oczywiście wszystkie wzloty i upadki z tym związane zostaną skrupulatnie odnotowane w dzienniku, w końcu stanie się on kiedyś „elementarzem” Zdenka.
„Rzeczywisty człowiek” wywołuje szereg skrajnych emocji. W moim przypadku był to cały wachlarz uczuć: od śmiechu, złości i współczucia po irytację i niedowierzanie, że można być tak żałosnym. Mężczyzna jest zwykłym „parobkiem” bez wykształcenia i obycia. Ma to swoje odbicie w tekście gdzie doszukać się możemy błędów ortograficznych czy stylistycznych.
Zachowanie czterdziestolatka bardzo często bywało dla mnie irytujące i żałosne. Wspomnę tutaj, chociażby o jego romansie z Vikiną. Mężczyzna w swoich miłosnych wynurzeniach, był tak infantylny, że momentami odnosiłam wrażenie, że dziennik pisze zakochany małolat, a nie dorosły mężczyzna. Jego naiwność i ślepa wiara w wartości socjalistyczne sprawiała, że stawał się łatwym celem dla wszelkich manipulatorów. Co więcej, sam uważał się za człowieka rozsądnego i zaradnego. W dzienniku obrywa się niemal wszystkim: jego żonie, synowi, szefowi, a nawet przyjaciołom. Tylko u siebie nie widzi żadnej rysy.
Prawda jest jednak taka, że bohater nie posiada moralnego kręgosłupa. Złapany w kleszcze socjalizmu staje się konformistą, który dla swoich korzyści donosi na współpracowników. Używam zwrotu „rzeczywisty człowiek”, gdyż bohater książki jest bezimienny. Taki zabieg podkreśla uniwersalizm postaci. Bohater staje się wzorem człowieka stłamszonego przez socjalizm. Przykładem tego, że „mały”, zwyczajny człowiek zawsze będzie tylko trybikiem w tej wielkiej maszynie jaką jest państwo i to on bez względu na to, jakby się starał wpasować w polityczne wymogi zawsze zostanie z niczym. Najsmutniejszy wydaje się fakt, że bohater nie uczy się na błędach, nie dostrzega międzyludzkich gierek, nie jest w stanie dopatrzyć się uchybień w swoim zachowaniu. Nieczuły na wszystko staje się człowiekiem (nie)rzeczywistym, gdyż ten rzeczywisty człowiek to taki, którego boli*.
Vilikovsky stworzył bardzo autentyczną opowieść o ludziach, którzy próbują odnaleźć się w  państwie, gdzie socjalizm ogranicza ich egzystencję. Pragną polepszyć swoje warunki życiowe za wszelką cenę, co sprawia, że zaciera się granica między tym co etyczne, a tym, co niemoralne.
Błyskotliwa, refleksyjna i nieco zatrważająca. Polecam.



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Książkowe Klimaty 









P. Vilikovský - Opowieść o rzeczywistym człowieku
stron: 272
Wyd. Książkowe Klimaty 2014



*cytat będący wstępem do książki, zaczerpnięty z dzienników Witolda Gombrowicza.