sobota, 9 września 2017

Zofia Posmysz "Wakacje nad Adriatykiem"


Kobieta, wypoczywająca wraz z mężem nad Adriatykiem, nagle słyszy Ten Język. Język, który sprawił, że wspomnienia ukryte dotąd w najgłębszych zakamarkach pamięci-wracają. Bohaterka na powrót staje się Sekretarką-więźniarką Auschwitz.
Sekretarka była wtedy młodą dziewczyną, silną i zdeterminowaną, by przeżyć. Jej przeciwieństwem zdaje się być Ptaszka-współwięźniarka, której subtelność jest rozczulająca, ale także zgubna, zwłaszcza w warunkach, w jakich przyszło im egzystować.
Auschwitz. Tego słowa na próżno szukać w książce, choć doskonale wiem, że właśnie o tym miejscu mowa. Jest Kolonia Bractwa Rycerzy Trupiej Czaszki. Ta nazwa, zapoczątkowana przez delikatną Ptaszkę to-w moim odczuciu- „filtr” przez nią zakładany, po to, by ta przerażająca rzeczywistość stała się bardziej znośna. O ile można mówić o znośnych warunkach w obozie koncentracyjnym.
Historia przyjaźni Sekretarki i Ptaszki, biorąc pod uwagę ich położenie, jest czymś wyjątkowym. Ich relacja budzi w czytelniku mnóstwo emocji. Poświęcenie Sekretarki zadziwia, sprawia, że chcemy, aby nie poszło na marne, choć podświadomie czujemy, że czasami, coś z góry jest skazane na porażkę.
Wakacje nad Adriatykiem”autorstwa Zofii Posmysz to książka wymagająca od czytelnika dużego zaangażowania. Nie tylko przez wzgląd na tematykę w niej zawartą, ale także ze względu na formą. Autorka opisując swoje doświadczenia związane z pobytem w obozie, jakby chciała przekazać tę historię jednym tchem. Dominują tutaj bowiem zdania wielokrotnie złożone, przy niewielkiej ilości dialogów, co początkowo może wprowadzać chaos w odbiorze powieści.
Wakacje nad Adriatykiem” to bolesna opowieść, którą musiałam sobie dawkować. Ze mną z pewnością zostanie na długo.





Z. Posmysz - Wakacje nad Adriatykiem



stron: 320

wyd. Znak 2017

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Ismet Prcić "Odłamki"



Ismet bardzo dobrze wie, czym jest wojna. Dorastając w Bośni trawionej przez konflikty marzy o życiu, które nie będzie naznaczone strachem i niepewnością. Ismet to człowiek, który wiąże swoją przyszłość ze sztuką, w związku z tym, emigruje do Stanów Zjednoczonych, wierząc, że to właśnie jemu spełni się amerykański sen. Jednak w nowym miejscu Ismet nie potrafi zapomnieć o wojnie, bo wojnę przywiózł ze sobą do Ameryki.
Ismet to nie jedyny bohater powieści „Odłamki”. Jest jeszcze Mustafa Nalić, chłopak wyjątkowy, który nie za bardzo potrafi skomunikować się ze swoim rówieśnikami. Chłopak, którego w wieku siedemnastu lat wojna wezwała na front.
Losy tych dwóch mężczyzn zaczynają się splatać. Uwidacznia się podobieństwo między nimi. Co zatem- oprócz wojny- łączy Ismeta i Mustafę?
„Odłamki” to książka, o której pisanie przychodzi mi z trudem. Ismet Prcić stworzył powieść intymną, której poszczególne elementy momentami- takie odnoszę wrażenie- rozumie tylko on sam. Ta książka jest jak układanka, której częściami są wspomnienia autora. „Odłamki” są chaotyczne, momentami oniryczne i pełne niedomówień. Ten nieład odzwierciedla się nie tylko w fabule, ale również w kompozycji. Różne formy narracji, wielowarstwowa tematyka i intrygujący kolaż gatunków (od pamiętnika po epistolografię)- to wszystko sprawia, że odłamki to książka wyjątkowa.
Autor stworzył przejmującą, choć niepozbawioną czarnego humoru powieść o dorastaniu w cieniu wojny, o odkrywaniu siebie i swoich pragnień. Ta historia to także  opowieść o trudach emigracji oraz relacjach rodzinnych, które często bywają zagmatwane.
Pełna emocji, przejmująca i wymagająca zaangażowania historia, która z pewnością zostanie z wami na dłużej.


I. Prcić- Odłamki

Stron: 432
Wyd. SQN 2015

środa, 16 sierpnia 2017

Magdalena Parys "Biała Rika"



Dagmara to dziesięcioletnia dziewczynka, mieszkająca w Szczecinie z mamą, nietatą i przyszywanymi dziadkami. Rika (a właściwie Ruth) to Niemka, która w latach czterdziestych wyjechała do Polski ze swoim przyszłym mężem, Karolem. Dziewczynka, wraz z upływem czasu, czuje się coraz bardziej zaintrygowana osobą przybranej babci. Dorastając zapragnie poznać losy Białej Riki oraz jej rodziny.
„Biała Rika” autorstwa Magdaleny Parys to powieść o poszukiwaniu korzeni; zrozumienia osoby bliskiej, która wciąż żyje przeszłością. To powieść o kilku pokoleniach: pokoleniu  pamiętającym czasy II wojny światowej; pokoleniu, próbującym, jakoś żyć w komunistycznej Polsce i pokoleniu, które komunizm pamiętają jedynie z perspektywy dziecka.
Lubię taką tematykę, jednak muszę przyznać, że „Biała Rika” wywołała u mnie mieszane uczucia. Fabularnie nie jest źle , jednak forma (owszem, nieszablonowa) znacznie utrudniała mi skupienie się na historii snutej przez Dagmarę. Książka jest chaotyczna, opisywane historie niejednokrotnie przerywane są dygresjami, komentarzami odbiegającym od głównego wątku. Trochę ponarzekałam, teraz o tym, co mnie urzekło. Jak wspomniałam wcześniej, narratorką powieści jest dziesięcioletnia dziewczynka. Historia rodziny Ruth widziana jej oczyma momentami rozczula, momentami bawi, a innym razem smuci. Niemniej całością czuję się nieco rozczarowana.




Magdalena Parys - Biała Rika
Ilość stron: 304
Wyd. Znak 2016

piątek, 11 sierpnia 2017

środa, 9 sierpnia 2017

Piotr Górski "Kruk"



Zwłoki mężczyzny i zaskrońce to zawartość worka z wołowej skóry, który odnaleziono na plaży w Jelitkowie. Wszystko wskazuje na to, że ofiara została poddana poena cullei czyli karze worka, bardzo często stosowanej w starożytnym Rzymie.
Śledztwo zostaje przydzielone Sławomirowi Krukowi, doświadczonemu policjantowi, który ze względu na swoją porywczość musi uważać na to, co robi i mówi. Kruk nie działa sam. Chcąc nie chcąc musi pracować w duecie z  Martą Krynicką- młodą, ambitną panią prokurator, która stanowisko zawdzięcza wpływowemu ojcu. Współpraca tej dwójki nie będzie łatwa, ani przyjemna. Ale czy okaże się owocna? Przekonajcie się sami;)
„Kruk” to literacki debiut Piotra Górskiego. I muszę przyznać, że całkiem udany. Pomimo kilku słabszych elementów całość wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Ale zanim o zgrzytach, skoncentrujmy się na tym, co przypadło mi do gustu. Z pewnością na uwagę zasługują bohaterowie, intrygujący, wyraziści i choć momentami może nieco sztampowi (ale o tym za moment) potrafią wzbudzić skrajne emocje. Fabułę także oceniam pozytywnie. Autor zadbał o każdy detal historii. Pomimo dobudowania głównego toru opowieści mnóstwa bocznych ścieżek, każda z nich dobrze współgra z głównym wątkiem. Za trafiony uważam także pomysł zbrodni odnoszącej się do rytualnych kar starożytnego Rzymu. Żałuję, że ten temat nie został bardziej rozwinięty.  
Teraz czas na te słabsze punkty opowieści. Jak wspominałam „Kruk” to debiut i momentami da się to odczuć w konstrukcji powieści czy też stylu pisarskim. Pomimo licznych wątków tutaj wprowadzonych, momentami odnosiłam wrażenie, że poszczególne wydarzenia są niepotrzebnie rozlane na wiele stron powieści. W moim odczuciu, można by je troszkę uszczuplić. Ponadto wyżej nadmieniłam, że autorowi nie zawsze udawało się uniknąć schematyczności w kreowaniu postaci. Odnosi się ona do duetu Kruk-Krynicka. On-mężczyzna po przejściach, doświadczony, który często ima się niekonwencjonalnych sposobów na rozwiązanie śledztwa. Ona- świeżo upieczona prokurator, która nie jest dość odporna na naciski, działająca według ściśle określonych procedur nie potrafi przekonać się do sposobu pracy Kruka. Takie pary zwolennicy kryminałów niejednokrotnie pewnie spotkali.
Podsumowując „Kruk” to obiecujący debiut literacki Piotra Górskiego. Sama, choć oczywiście z zainteresowaniem śledziłam główny wątek, jestem zaintrygowana pobocznymi historiami, które, jak wnioskuję po zakończeniu doczekają się kontynuacji. 



P. Górski – Kruk
stron: 496
Wyd. Harper Collins 2017