piątek, 24 lutego 2017

[film] Anna - reż. Eric Latek







Krótkometrażowy film „Anna”, który wyreżyserował Eric Latek to poruszająca opowieść o Annie Cesaro cierpiącej na Alzheimer’a. Ta choroba odbiera jej nie tylko wspomnienia, ale także poczucie, że jest realną osobą. Jednak film – jak twierdzi sama bohaterka nie jest o chorobie. Nade wszystko to opowieść o kobiecie – córce, żonie, matce i babci.
Obawiałam się tego filmu. Twórczość dotykająca tematu choroby wymaga uwagi od widza, wrażliwości, a od autora pewnej równowagi w dozowaniu emocji. Obraz, w moim odczuciu momentami jest nieco ckliwy. Jednak mając na uwadze więzi reżysera i scenarzystki filmu z Anną (Eric Latek jest chrześniakiem kobiety, Diane William jej córką) rozumiem, że ten emocjonalny ładunek, który zapewne towarzyszył im w trakcie tworzenia dokumentu stał się jego częścią.
Anna wraca pamięcią do dzieciństwa. Jej historii towarzyszą fotografie i fragmenty starych filmowych nagrań. Anna snuje opowieść o sobie, o rodzinie z pewną trudnością, momentami Alzheimer wygrywa. To przeszłość widziana oczami kobiety chorej, która pewnych fragmentów swojego  życia nie jest w stanie sobie przypomnieć.
Eric Latek stworzył intymny i szczery film dokumentalny. Dopełniony melancholijną muzyką skomponowaną przez Mauro Colangelo staje się obrazem niezwykle poruszającym. Polecam.





Anna - reż. Eric Latek

czas:16 min. 20 sek.
gatunek: dokumentalny
produkcja: USA

niedziela, 5 lutego 2017

Stosik - czyli nadrabianie zaległości

Tym razem nie są to nowości, a książki, które długo czekały na swoją kolej. Którą z nich szczególnie polecacie?



I jeszcze uroczy prezent - muminkowe czekoladki i kolorowanka. Za to też czas się zabrać :D


czwartek, 2 lutego 2017

[rozrywka na planszy] Prawo dżungli



Sezon planszówkowy u mnie rozpoczął się wraz z nadejściem Świąt i trzyma do tej pory, zatem dziś kilka słów o grze (niekoniecznie planszowej)- Prawo dżungli

Dla kogo
Od lat 7 do 107  ;)

Pudełeczko… otwórz się ;)
Opakowanie zawiera drewniane berło, woreczek ze 104 kartami oraz instrukcję gry.

Zasady czyli o co z tym berłem chodzi
Na środku stołu należy postawić berło. Przetasowane karty rozdajemy graczom.  Każdy z uczestników kładzie karty przed sobą, obrazkami do dołu. Dłonie kładziemy po obu stronach swojego stosu kart. Do gry używamy tylko jednej ręki! Wytypowana przez wszystkich osoba odkrywa jedną kartę. Następnie po kolei każdy z graczy odkrywa jedną kartę ze swojego stosiku. Kartę należy odwracać od siebie, tak, aby obrazek zobaczyli najpierw inni gracze. Odkrywanie kart trwa do momentu pojawienia się identycznych symboli na kartach. Wtedy ci uczestnicy, którzy mają na kartach ten sam element muszą jak najszybciej sięgnąć po berło. Ten z graczy, któremu się to uda pozbywa się kart. Osoba, która nie zdążyła chwycić za berło musi przejąć od zwycięzcy jego wyłożone już karty. Pojedynek trwa do momentu, aż jeden z uczestników pozbędzie się wszystkich kart. Oprócz symboli, talia zawiera także karty specjalne, które urozmaicają rozgrywkę (przykładowo: kiedy jeden z graczy odsłoni kartę z kolorowym strzałkami, zamiast identycznych figur szukamy identycznych kolorów. Natomiast jeżeli uczestnik odsłoni kartę ze strzałkami skierowanymi na zewnątrz wszyscy gracze muszą jednocześnie odsłonić po jednej karcie).



 Wrażenia

Prawo dżungli to gra wymagająca spostrzegawczości i sporego refleksu. Mimo prostej mechaniki rozgrywki dostarczają sporych emocji. Boje i walki o berło toczyć można w dwie osoby, jednak u mnie znacznie lepiej sprawdził się wariant wieloosobowy ;) Takie rozwiązanie gwarantuje więcej zabawy, więcej śmiechu i podnosi stopień trudności rozgrywek. Sama, by urozmaicić planszowe zmagania nagięłam zasady odnośnie usytuowania berła. Pierwotnie – stojące na środku stołu, wraz z nową rundą zmieniało lokalizację. Półka, podłoga, szafka….wybierać możecie dowolnie ;)
Szczególnie polecam tym, którzy preferują gry o nieskomplikowanej mechanice, gdzie nie trzeba opracowywać strategii. Tutaj nie da się nic przewidzieć i nic zaplanować. Jak w dżungli :D

sobota, 24 grudnia 2016

Świątecznie

Moi drodzy


chciałabym złożyć Wam życzenia spokojnych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia. Niech ten czas przyniesie wiele radości z obecności bliskich i pozwoli wkroczyć w Nowy Rok z mnóstwem energii i nowych planów


poniedziałek, 21 listopada 2016

" The Wonderful Wizard of Oz”, "The Adventures of Sherlock Holmes” - czytamy w oryginale [ze słownikiem]



Ucząc się języka obcego warto szukać nowych metod czy form nauki, nie tylko po to, by doskonalić swoje umiejętności, ale po to, by nie koncentrować się na jednym aspekcie nauki (np. na wkuwaniu słówek), ale odpowiednio te elementy równoważyć. Sama będąc ciocią gimnazjalistów bardzo często staję się dla nich wsparciem w nauce angielskiego. Zatem staram się rozwijać w nich  świadomość, że język angielski to nie tylko słówka czy gramatyka, ale także umiejętność czytania i słuchania ze zrozumieniem.
Czytanki, które czytam wraz z dziećmi są oczywiście dostosowane do ich wieku i poziomu znajomości języka, niemniej teksty często są nienaturalne i niewiele mają wspólnego z codziennym językiem. W związku z tym, aby rozwijać umiejętność czytania istotne staje się korzystanie materiałów dodatkowych.
Zdecydowałam się sięgnąć po publikacje wydawnictwa [ze słownikiem], które wydaje klasykę literatury w oryginale, dołączają do każdej z powieści słowniki ułatwiające rozumienie czytanego tekstu. Pierwszy słownik zawiera najczęściej występujące w danej publikacji słowa, które pomogą na zrozumienie około 70% treści powieści. Ponadto, na marginesie każdej strony znajdziemy podręczny słownik zawierający nowe słowa, dodatkowo wytłuszczone w tekście. Co więcej, na końcu każdej z publikacji znajdziemy kompletny słownik słów i form pojawiających się w danej powieści.
Sama, niejednokrotnie próbowałam przeczytać coś w oryginale, niestety konieczność wyszukiwania słówek w słowniczku szubko studziła moje zapały. We wspomnianych publikacjach mamy pod ręką całe zestawy słówek, co pozwala nam na zaoszczędzenie czasu i skupienie się na treści.
Uczniów gimnazjum postanowiłam zainteresować dwoma książkami: „The Story of Doctor Dolittle” autorstwa H. J. Lofting’a, oraz „The Wonderful Wizard of Oz” autorstwa L. F. Baum’a. Oczywiście w zależności od wieku, musieliśmy poradzić sobie z różnymi trudnościami. Dzieci chętnie zabrały się za odkrywanie przygód doktora Dolittle. Jednak już sama wymowa sprawiła im kłopot. I tutaj znaleźliśmy rozwiązanie. Kiedy czytałam na głos, nastolatki śledziły tekst. Następnie tłumaczyliśmy go małymi fragmentami. Na koniec powtarzaliśmy najistotniejsze zwroty.
Uczniowie pierwszej klasy liceum poradzili sobie lepiej. Choć wymowa sporej części słówek była im nieznana, starali się samodzielnie czytać. Zdołali wyłapać ogólny sens czytanego tekstu. I podobnie, jak młodsze dzieci robili powtórki ze słówek.
Oczywiście ciężko tutaj na razie pisać o rezultatach, gdyż, jak dotąd przeczytaliśmy dopiero trzy rozdziały. Czytanie po angielsku wymaga czasu, wysiłku, a przede wszystkim cierpliwości. Dzieci mogą się szybko zniechęcać, jednak przy odrobinie wsparcia i pomocy zobaczą korzyści z tego płynące. Czytanie w oryginale poszerza słownictwo, ćwiczy wymowę, a przede wszystkim pozwala poznać konstrukcję zdań w języku angielskim.
Dla siebie zostawiłam książkę „The Adventures of Sherlock Holmes” A. C. Doyle’a. Dotychczas decydując się na książkę w języku angielskim wybierałam mniej wymagające tytuły, więc z pewnością będzie to i wyzwanie i mile spędzone chwile z jednym z ulubionych bohaterów. W końcu dobrze jest łączyć miłe z pożytecznym ;)
W moim przekonaniu, taka forma nauki dla dzieci ze szkół podstawowych będzie na razie za trudna. Nastolatkom, uczącym się w gimnazjum czy też liceum takie rozwiązanie przyniesie najwięcej korzyści. Książki ze słownikiem to również dobry pomysł dla dorosłych, chcących szlifować język czy po prostu odświeżyć sobie słownictwo.



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa [zeslownikiem]