poniedziałek, 23 listopada 2020

Richard Masland „Czego oczy nie widzą. Jak wzrok kształtuje nasze myśli?”

 

Czy oczy są niczym kamera, przez którą „nagrywamy” świat? Czy komputer może konkurować z ludzkimi oczami w rozpoznawaniu znajomych twarzy? Czy otaczający nas świat widzimy oczami czy mózgiem?

„Czego oczy nie widzą. Jak wzrok kształtuje nasze myśli?” to kolejna publikacja wchodząca w skład popularnonaukowej serii ZROZUM. Seria ta w bardzo przystępnym sposób prowadzi czytelnika przez meandry poszczególnych nauk (czy to genetyki, czy psychiatrii), które pozwalają lepiej zrozumieć funkcjonowanie ludzkiego organizmu. Po podróży w głąb ludzkiego umysłu i po „genetycznych” wojażach przyszedł czas na uważne przyjrzenie się oczom, które skrywają w sobie mnóstwo tajemnic. Ich sekrety usiłował poznać autor wspominanej książki Richard Masland, profesor neuronauk w Harvard Medical School, którego przełomowe prace znacząco wpłynęły na badania sieci neuronalnych siatkówki.

Poprzednie publikacje w bardzo obrazowy sposób przekazywały czytelnikowi podstawową wiedzę z zakresu poruszanej tematyki. Oczywiście można było odnaleźć w tych tekstach naukowe terminy czy podręcznikowe definicje. Nie zabrakło również nazwisk wybitnych przedstawicieli omawianych profesji, czy rysu historycznego przedstawiającego kształtowanie się poszczególnych nauk, jednak te elementy nie były dominujące w tych publikacjach. Autorzy koncentrowali się na zobrazowaniu każdego zagadnienia konkretnym przykładem. Odnoszę wrażenie, że ta część serii to odrobinę cięższy kaliber. Richard Masland zapoznaje czytelnika z budową oka, a następnie krok po kroku przeprowadza przez skomplikowany proces widzenia. Ponadto wyjaśnia powiązania między narządem wzroku, a mózgiem oraz naszą świadomością. Nie sposób odmówić autorowi rzetelności i skrupulatności w omawianiu poszczególnych zagadnień. To, co może sprawić problem, to naukowy żargon, który dość często pojawia się w publikacji. Niektóre terminy wyjaśnione są w słowniczku umieszczonym na końcu książki, niemniej muszę przyznać, że momentami ciężko było mi przebrnąć przez zawartą tu terminologię.

„Czego oczy nie widzą. Jak wzrok kształtuje nasze myśli?” to propozycja dla wszystkich tych, którzy chcą przekonać się, że „świat, który widzą, wcale nie jest identyczny z tym, który nas otacza”.

 

R. Masland - Czego oczy nie widzą. Jak wzrok kształtuje nasze myśli?

stron: 288

wyd. Wydawnictwo Poznańskie 2020

sobota, 7 listopada 2020

Izabela Janiszewska "Histeria"

 

Po „Wrzasku” przyszedł czas na „Histerię”- drugi tom cyklu z komisarzem Brunonem Wilczyńskim i dziennikarką Larysą Luboń w roli głównej. Poprzednia część pozostawiła mnie z mieszanymi uczuciami. Nie do końca potrafiłam sprecyzować swoich sympatii i antypatii. Ponadto odnosiłam wrażenie, że pewne wydarzenia odbierały historii skrawek autentyczności. Jak było tym razem? 

Komisarz Wilczyński nie tylko rozpracowuje starą sprawę seryjnego mordercy, ale mierzy się z nowym śledztwem dotyczącym brutalnego morderstwa kobiety. Tymczasem Larysa Luboń poszukuje swojego byłego szefa i tajemniczego mężczyzny w masce, który prześladuje mieszkańców stolicy.

Muszę przyznać, że te główne postaci nadal wzbudzają we mnie ambiwalentne uczucia. Wilczyński powoli odpruwa łatkę pewnej schematyczności, którą przyszyłam mu podczas pierwszego śledztwa., jednak momentami drażnił mnie jego cięty język. Natomiast Larysa zdaje się być tutaj bardziej grzeczna, ale i nieprzystępna. Przyznam, że nie do końca udało mi się „rozgryźć” te postaci.

Autorka zadbała o wiele detali budując tę intrygę. Zostawiając drobne sygnały, znaki, które skłaniały do analizy i siały wątpliwości, co do wysnutych wcześniej wniosków. Oczywiście sprawnie skonstruowana intryga jest nieodzownym elementem powieści kryminalnej, niemniej to warstwa społeczno-obyczajowa jest tą, na której w szczególności powinniśmy się skoncentrować. Izabela Janiszewska w swojej powieści mówi o problemach, które często bywają ignorowane, o których wielu boi lub wstydzi się rozmawiać. Z pewnością nie było to łatwe zadanie, gdyż w moim odczuciu tematy przemocy domowej autoagresji czy zaburzeń psychicznych bardzo łatwo przerysować, bądź potraktować po macoszemu, dlatego wymagają one delikatności  i wyważonego podejścia. Niestety odnoszę wrażenie, że ta problematyka ujęta jest tutaj zbyt lekko, że nie pozostawia tak wyraźnego śladu w czytelniku, jaki powinna. Jednak w jakimś stopniu zwracają uwagę na te zagadnienia, co jest bardzo ważne.

„Histeria” to powieść o destrukcyjnej sile emocji, o próbie ich okiełznania, która często okazuje się być bezskuteczna.

 

I. Janiszewska - Histeria

 

stron: 400

wyd. Czwarta Strona 2020

 

wtorek, 3 listopada 2020

Ann Cleeves "Dziki ogień"

 

Każdy mój powrót na Szetlandy jest emocji przygodą. A każde śledztwo prowadzone wspólnie z inspektorem Jimmym Perezem to nie tylko intrygująca gra tocząca się między policją, a ściganym, ale przede wszystkim to preludium do poznania tamtejszej społeczności. Tym razem po raz ostatni wracam na wyspy, gdyż „Dziki ogień” to finalny tom serii szetlandzkiej autorstwa Ann Cleeves.

Helena i Daniel Flemingowie niedawno przenieśli się na wyspy. Ich decyzja podyktowana była nie tylko troską o autystycznego syna, ale także chęcią oddzielenia dotychczasowego życia grubą kreską, by móc zacząć wszystko od nowa. Niestety ten „nowy początek” nie napawa optymizmem. Okazuje się, że właściciel domu, który kupili Flemingowie popełnił samobójstwo, a wszelkie podejrzenia skierowane są ku nowym lokatorom. To jednak dopiero początek ich kłopotów, bowiem na terenie ich posiadłości zostają odnalezione zwłoki niani. Losy rodziny Flemingów zdają się być przesądzone, jednak dla Jimmy’ego Pereza nie wszystko jest tak oczywiste, jak dla większości Szetlandczyków.

Ann Cleeves ostatnią opowieść o śledczym tka z wielką dbałością o szczegóły, wplatając w nią charakterystyczne dla całej serii elementy. Jednym z nich jest natura, której nieokiełznane żywioły: woda, ziemia, powietrze i ogień współgrają z klimatem powieści i emocjami bohaterów. Kolejnym stałym składnikiem szetlandzkich opowieści jest intryga kryminalna, która ponownie staje się zaczynem wielowątkowej opowieści, gdzie kluczowa rola powierzona zostaje człowiekowi i jego słabościom. Po raz kolejny z rosnącym zaciekawieniem odkrywałam kolejne fakty z życia wyspiarzy, odkopywałam głęboko skrywane tajemnice, wsłuchiwałam się w słowa każdego z mieszkańców, by w końcu rozwikłać zagadkę śmierci opiekunki.

Cieszę się, że autorka daje czytelnikowi szansę na poznanie losów postaci, które towarzyszyły mi podczas każdej mojej podróży na wyspy. Losy Jimmy’ego Pereza i Cassie, Sandy’ego czy Willow Reeves nie były mi obojętne, zatem z niecierpliwością śledziłam bieg wydarzeń. Nie chcąc zdradzać za dużo napiszę tylko, że u każdej z tych postaci szykują się spore zmiany.

„Dziki ogień” to opowieść snuta z dbałością o każde słowo, z barwnymi postaciami i precyzyjnie konstruowaną intrygą. Jednym słowem, idealne zwieńczenie serii szetlandzkiej bogate w to, co w prozie Ann Cleeves najlepsze.

 

 

Ann Cleeves - Dziki ogień

 

str. 480

wyd. Czwarta Strona 2020

poniedziałek, 26 października 2020

Przemysław Borkowski "Rytuał łowcy"


Jest zwyczajnym mężczyzną, przyzwyczajonym do swojego szarego życia i ludzi, dla których stał się przezroczysty. Wszystko się zmienia, kiedy dowiaduje się, że jest śmiertelnie chory. Diagnoza skłania go do przeanalizowania swojego życia, wzmacnia jego poczucie krzywdy i wyzwala ogromne pokłady gniewu. Te emocje dają początek jego powtórnym narodzinom- jako łowca, który cierpliwie tropi swoje ofiary, by zaatakować w odpowiednim momencie. Łowcy poszukuje komisarz Piotr Aleksanderski i prokurator Gabriela Seredyńska, jednak on zdaje się być nieuchwytny. A kartka z wierszem- jedyna wskazówka, którą dysponują, wciąż pozostaje dla nich zagadką. Pani prokurator wkrótce udaje się wpaść na trop mordercy, który okazuje się być nią bardzo zainteresowany.

Twórczość Przemysława Borkowskiego poznałam sięgając po kryminalną serię, której kluczową postacią jest psycholog Zygmunt Rozłucki. Autor niejednokrotnie zaskakiwał mnie nieszablonowymi rozwiązaniami, które wplatał w oczywiste dla tego gatunku schematy. Miałam nadzieję, że sięgając po „Rytuał łowcy” ponownie przykuje moją uwagę niestandardowymi detalami.

Taką nietuzinkową postacią jest Łowca. Człowiek- cień, pozbawiony imienia i twarzy. Człowiek na granicy życia i śmierci, który nie ma nic do stracenia, któremu pozostaje jedynie szaleństwo i przemoc. Autor wnikliwie nakreśla obraz przemiany zachodzącej w tej postaci. Pozwala czytelnikowi wgłębić się w myśli i emocje oprawcy, który momentami sam przerażony jest tym, do czego jest zdolny. Ta mieszanka szaleństwa, strachu i okrucieństwa doprawiona jest magią, bo i w nią desperacko próbuje uwierzyć śmiertelnie chory Łowca. Tak, ta postać bez wątpienia intryguje. Ja śledziłam każdy jego ruch i, choć chwilami, odnosiłam wrażenie, że traci na wiarygodności, nie mogłam odmówić sobie podążania jego śladem. A to nie jest łatwe, gdyż autor często zapędza czytelnika w ślepy zaułek. 

„Rytuał łowcy” to klimatyczna opowieść o człowieku, który w obliczu skrajnych wydarzeń pozwala dojść do głosu swoim najgorszym instynktom.

 

 

P. Borkowski – Rytuał łowcy

 

stron: 528

wyd. Czwarta Strona 2020