środa, 4 grudnia 2019

Małgorzata Rogala "Cicha noc"



Twórczość Małgorzaty Rogali miałam okazję poznać za sprawą cyklu o niecodziennej pani detektyw – Celinie Stefańskiej. Polubiłam Celinę, zatem sięgając, po „Cichą noc”, której bohaterami są Agata Górska i Sławek Tomczyk, miałam nadzieję, że i oni wzbudzą we mnie pozytywne emocje.

Przedświąteczny tydzień to czas, który kojarzy się przede wszystkim z odliczaniem do świąt, gorączką zakupową, i ostatnimi domowymi porządkami. Jednym słowem – każdy ma ręce pełne roboty. Nie inaczej jest w wydziale kryminalnym. Agata Górska zostaje przydzielona do śledztwa w sprawie zabójstwa Ryszarda Urbaniaka. Mężczyzna był reżyserem odnoszącego sukcesy reality show Nowe życie. Został zamordowany podczas przyjęcia, na którym wraz z uczestnikami programu świętował jego sukces. Agata Górska musi działać szybko, gdyż sprawca musi zostać ujęty przed świętami. Jakby tego było mało, niebawem okazuje się, że siostra Tomczyka została uprowadzona i póki co musi zająć się tym sama ze względu na służbowy wyjazd Sławka do Budapesztu. Ponadto pani aspirant musi także zatroszczyć się siebie, gdyż regularnie otrzymuje listy z groźbami, ponadto niepokój budzi także jej stan zdrowia.

„Cicha noc” to siódmy tom cyklu o Górskiej i Tomczyku. Jeśli chodzi o zagadkę kryminalną to znajomość poprzednich części nie ma wpływu na jej przebieg, natomiast inaczej to wygląda jeśli chodzi o głównych bohaterów. Były momenty, kiedy wracali oni do przeszłości, a ja odnosiłam wrażenie, że ta niewiedza nieco mi przeszkadzała. 

Muszę przyznać, że sprawa zabójstwa i porwania Kingi, siostry Sławka nie jest szczególnie trudna do rozszyfrowania. Sama szybko ułożyłam kolejne części tej układanki, gdyż nie ma wielu zwrotów akcji czy fałszywych tropów, które prowadziłyby mnie w ślepe uliczki. Mimo to książkę czyta się w błyskawicznym tempie, a to za sprawą lekkiego pióra autorki.

Nie jest to ten kryminał, gdzie otoczy nas ciężka, gęsta atmosfera. Klimat jest jak najbardziej… świąteczny. Śnieg, prezenty i nastrojowe piosenki. Autorka buduję tę aurę nie tylko poprzez opisy, ale także przez wplatanie do nich słów znanych niemal wszystkim świątecznych utworów. Sama, skupiona na tle kryminalnym, jakoś szczególnie tej atmosferze nie dałam się ponieść ;)

Choć ta opowieść jest lekka w odbiorze traktuje o temacie, który do takowych nie należy, a mianowicie o handlu ludźmi. Małgorzata Rogala pokazuje z jaką łatwością handlarze manipulują nastoletnimi dziewczętami. Ponadto autorka przybliża czytelnikowi blaski i cienie show-biznesu.

„Cicha noc” to kryminał napisany ze sporą lekkością, który czyta się w błyskawicznym tempie. Dla mnie od samej zagadki kryminalnej bardziej intrygujący okazał się aspekt obyczajowy. Idealny jako niezobowiązująca lektura na świąteczny czas. 




M. Rogala – Cicha noc

stron: 312
wyd. Czwarta Strona 2019 

niedziela, 24 listopada 2019

Stephen E. Ambrose „W poszukiwaniu granic Ameryki. Wyprawa Lewisa i Clarka”



Za sprawą książki Stephena E. Ambrose „W poszukiwaniu granic Ameryki. Wyprawa Lewisa i Clarka” stałam się niemal uczestnikiem XIX-wiecznej wyprawy na zachód kontynentu, aż do wybrzeży Pacyfiku. Wspomnę jeszcze, że trwała ona dwa lata (1804-1806) i była pierwszą wyprawą lądową na zachód.

Muszę przyznać, że zanim sięgnęłam po tę książkę niewiele o rzeczonej wyprawie wiedziałam. Teraz, pisząc ten tekst, cieszę się, że zdecydowałam się wgłębić tę historię, gdyż kapitan Meriwether Lewis i porucznik William Clark to ludzie niezwykle odważni i inspirujący.

Stephen E. Ambrose szkicuje sylwetkę Lewisa zaczynając od czasów jego dzieciństwa i czasów wczesnej młodości, dzięki czemu czytelnik dowiaduje się jakie były początki znajomości Lewisa i Clarka, a także poznaje relacje łączące Lewisa z prezydentem Thomasem Jeffersonem. Te informacje zdecydowanie pozwoliły mi znacznie lepiej ich poznać. Oczywiście sama wyprawa, także okrywała przede mną ich nieprzeciętne charaktery, niemniej takie wprowadzenie okazało się idealne. Autor bardzo drobiazgowo odbudowuje przebieg tej ekspedycji w oparciu o dzienniki, fragmenty artykułów czy listów. Ukazuje także relacje Amerykanów z indiańskimi plemionami, drogę powrotną i w końcu losy Lewisa i Clarka już po wyprawie. 

Czytając tę publikację nie sposób nie zwrócić uwagi na ogromy wysiłek włożony w jej przygotowanie. Jak przyznaje autor myśl napisania książki o wyprawie Lewisa i Clarka towarzyszyła mu niemal dwadzieścia lat, zanim zdecydował się na realizację tego pomysłu. Jestem pod ogromnym wrażeniem pracy, jaką włożył Stephen E. Ambrose w to, by ta jego myśl i jego pragnienie napisania o amerykańskich odkrywcach stało się czymś realnym. * Sama początkowo miałam małe obawy, że ta historia mnie po prostu znuży. Nic bardziej mylnego. Ambrose jest świetnym „gawędziarzem”, który umiejętnie skupia uwagę czytelnika na tym, co chce przekazać. Ponadto swoją opowieść snuje językiem potocznym, co zdecydowanie ułatwia odbiór książki. 

Dodam jeszcze, że publikacja zawiera zdjęcia Lewisa i Clarka, fragmentów map, pism oraz obrazy przedstawiające sylwetki rdzennych mieszkańców eksplorowanych przez odkrywców terenów. 

Polecam wszystkim tym, którzy nie tylko podróżować poprzez książki, ale także tym, którzy uwielbiają opowieści o niezwykłych ludziach.  


S. E. Ambrose - W poszukiwaniu granic Ameryki. Wyprawa Lewisa i Clarka

stron: 720
wyd. Wydawnictwo Poznańskie 2019

 *w Stanach Zjednoczonych książka ukazała się w 1996 roku

wtorek, 12 listopada 2019

Jacek Karczewski "Jej wysokość gęś. Opowieści o ptakach"



Ptaki były obecne w moim życiu od zawsze. Papużki, kanarki, bażanty czy kaczki były wpisane w moją codzienność. I tak jest do dziś. Mój dom pełen jest skrzydlatych domowników, o które wspólnie się troszczymy, a które odwdzięczają się nam nie tylko śpiewem, ale także widocznym przywiązaniem. Właśnie dlatego duże zainteresowanie wzbudziła we mnie książka Jacka Karczewskiego „Jej wysokość gęś. Opowieści o ptakach”. Miałam nadzieję nie tylko na intrygującą opowieść o ptakach, ale także na swego rodzaju lekcję, abym mogła lepiej poznać te stworzenia.

Jacek Karczewski od lat działa w Stowarzyszeniu Ptaki Polskie, jest autorem wielu materiałów prasowych dotyczących ptaków, to im poświęcona jest także audycja radiowa, którą prowadzi na antenie TOK FM. Jak sam twierdzi ma odlot na punkcie ptaków. I muszę przyznać, że ten odlot, tę pasję i miłość do ptaków czujemy wgłębiając się w historie opowiadane przez Jacka Karczewskiego
Autor pisze, że chciałby, aby jego opowieść została w głowach czytelników „raczej jako wspomnienie ciekawego spotkania niż przeczytana książka… Żeby mieli poczucie, że dowiedzieli się czegoś nowego i że ich rzeczywistość się poszerzyła.”

Tak właśnie było ze mną. Ta książka okazała się być dla mnie spotkaniem, podczas którego mogłam poznać fascynujące opowieści nie tylko o ptakach, ale także o ludziach dla których są one częścią ich życia. Początkowo liczyłam na odrobinę więcej informacji, która poszerzyłaby moją wiedzę dotyczącą naszych skrzydlatych towarzyszy, jednak autor skupił się na ukazaniu jego osobistej więzi z ptakami, aniżeli na „naukowych” regułkach. Jednak teraz, kiedy poznałam opowieść do końca, muszę stwierdzić, że takie rozwiązanie było bardzo dobrym pomysłem. Dzięki temu ta opowieść stała się bardziej osobista, pełna humoru i emocji. Oczywiście nie zabrakło również ciekawych anegdotek związanych z zachowaniem ptaków czy ukazaniem podobieństw między naszym i ich zachowaniem.  

Wspomniałam, że ta książka to także opowieść o ludziach, bo przebywając z autorem na wyspach Farne Islands czy nad rozlewiskiem Biebrzy poznajemy wiele osób, które dzielą te samą pasję, co Jacek Karczewski. Ponadto autor przybliża nam sylwetki niezwykłych kobiet: Dafili Scott oraz Sachy Dench. Pierwsza z nich jest obserwatorką łabędzi i ambasadorką idei ochrony ptaków, natomiast druga na paramotolotni wzbiła się w niebo i tą drogą pokonała trasę, którą zwykle przebywają bewiki.

Muszę jeszcze wspomnieć o zdjęciach, które idealnie uzupełniają opowieść Jacka Karczewskiego. Autorami fotografii są między innymi: Arek Glaas, David Kjaer czy Czarek Korkosz.

Ta książka to przede wszystkim opowieść o ptakach, ale także o ludziach w nich zakochanych. Autor nie próbuje tutaj przekazywać nam szczegółowej wiedzy, a tę, którą tutaj zawarł podaje w przystępny i zabawny sposób bardziej w formie ciekawostek, niż naukowych definicji. 

Co wspólnego z wróblem ma Edith Piaf. Dlaczego niektóre osoby mają ochotę przytulić maskonura? Jakie geny łączą nas z ptakami? Kto czeka, aż zasną mewy i gdzie szukać muzycznych geniuszy? Na te wszystkie pytania znajdziecie odpowiedź czytając opowieść Jacka Karczewskiego.

Ja też mam ochotę przytulić maskonura ;)



J. Karczewski - Jej wysokość gęś. Opowieści o ptakach

stron: 416
wyd. Wydawnictwo Poznańskie 2019

piątek, 1 listopada 2019

Aleksandra Michta-Juntunen "Finlandia. Sisu, sauna i salmiakki"



Finlandia to miejsce, które od dawna widnieje na mojej podróżniczej liście marzeń. I pewnie jeszcze tam na długo zostanie, nie zatrzymuje mnie to jednak przed poznawaniem tego państwa. Oczywiście wielu osobom i mnie również, Finlandia kojarzy się przede wszystkim z Muminkami, reniferami i wiecznym mrozem. Te skojarzenia nie są błędne, jednak nie da się ukryć, że bardzo stereotypowe. Zresztą na mieszkańców tego państwa także często spoglądamy przez pryzmat znanych nam wyobrażeń. 

Właśnie z tymi mitami na temat Finów i ich ojczyzny rozprawia się Aleksandra Michta-Juntunen w swojej książce „Finlandia. Sisu, sauna i salmiakki”, która niemal od dwunastu lat mieszka w Helsinkach, a od czterech prowadzi bloga Fińskie smaki. 

Ta książka to swego rodzaju zapis przemyśleń i spostrzeżeń będący wynikiem wieloletniego pobytu w Finlandii. Autorka wraca do swoich pierwszych chwil tutaj, wspomina sytuacje, które wprawiły ją w rozbawienie, zdziwienie czy zakłopotanie i wreszcie opowiada o tym, jak Finlandia stała się jej domem. 

Aleksandra Michta-Juntunen zabiera czytelnika w która ma na celu przybliżyć nam Finlandię i jej mieszkańców. Znajdziemy tutaj słowo o ich zwyczajach oraz fińskim  stylu życia. Dowiemy się czym jest sisu i dlaczego jest ono niebywale ważne dla każdego Fina. W książce przeczytamy także o ich miłości do fińskich produktów, sauny i mleka. Ponadto poznamy podstawowe słowa w języku fińskim oraz kilka przepisów na tradycyjne dania. 

Muszę przyznać, że dla mnie była to zaskakująca wyprawa, dzięki której, nie tylko skorygowałam swoje spojrzenie na ten kraj, ale także przekonałam się, że warto zobaczyć to miejsce na własne oczy. Autorka zafundowała mi pewnego rodzaju informacyjny misz-masz, zarysowując najważniejsze kwestie związane z Finlandią. Nie były to jednak same suche fakty- wręcz przeciwnie, Aleksandra Michta-Juntunen niejednokrotnie dzieliła się swoimi osobistymi spostrzeżeniami czy też opisywała wydarzenia, których była uczestniczką. Co więcej, nie idealizowała życia tam, pisząc zarówno o jego zaletach, jak i wadach. 

Dodam jeszcze, że Finowie, którzy jak dotąd stanowili dla mnie pewną tajemnicę, okazali się intrygującym narodem. Zaś co się tyczy ich zwyczajów, niektóre z nich nadal stanowią dla mnie zagadkę, niemniej nie sposób odmówić Finom pewnej konsekwencji i… wyobraźni. Uwidacznia się ona chociażby w konkurencjach sportowych tj: rzucanie gumowcem, granie na niewidzialnej gitarze czy zawody jeździeckie na koniu na kijku. 

Zatem jeśli chcecie spróbować swoich sił w jednej z wymienionych konkurencji, albo świętować Dzień Śpiocha czy Dzień Porażki, koniecznie musicie wybrać się do Finlandii.

A.    Michta-Juntunen  - Finlandia. Sisu, sauna i salmiakki

stron: 320
wyd. Wydawnictwo Poznańskie 2019