środa, 14 września 2016

Stosik (po)urodzinowy

Mały, ale cieszący stosik (po)urodzinowy :)




Oczywiście do książek niezbędny jest zestaw "ogrzewający", jako że zbliża się czas jesienno-zimowy. A ponieważ moi znajomi wiedzą, że ze mnie zmarzluch do książek dołączyli ocieplacze :)



kocyk z panem misiem

1. "Drewnianą" poduszkę
2. Sowę - ogrzewacz na zmarznięte stopy
2. Helmut - przytulny zagłówek, coby mnie szyja nie bolała od pochylania się nad książką ;)

niedziela, 11 września 2016

[film] "Anomalisa"- reż. Charlie Kaufman



Michael Stone- autor książki na temat zwiększenia wydajności pracy, przyjeżdża do Cincinnati na konferencję, gdzie ma wygłosić referat. Mężczyzna sam jest w dość trudnym momencie swojego życia. Kryzys wieku średniego sprawia, że nic go nie cieszy. Żona i syn stają się uciążliwi, praca nudna, a wszyscy ludzie wokół bezbarwni. Wkrótce poznaje Lisę- kobietę, która wyróżnia się pośród tego całego tłumu otaczającego Michael’a. Mężczyzna jest nią coraz bardziej zafascynowany.
„Anomalisa” to film wyreżyserowany przez Charlie Kaufmana-scenarzystę takich produkcji jak „Niebezpieczny umysł”, „Zakochany bez pamięci” czy „Być jak John Malkovich”. To z pewnością wyjątkowy obraz ze względu na sposób powstawania  (twórcy wykorzystali tutaj animację lalkową) oraz z racji na rodzaj widowni do której jest kierowany, bowiem „Anomalisa” to animacja dla pełnoletnich odbiorców.
Sama zdecydowałam się na poznanie filmu ze względu na osobę Kaufmana, ponadto mam słabość do animacji lalkowej. „Anomalisa” fabularnie zdaje się być banalna. Mężczyzna w średnim wieku przechodzi kryzys i na wyjeździe służbowym postanawia udowodnić sobie, że może jeszcze żyć inaczej. Jednak ta „zwyczajna historia” idealnie oddaje prozaiczność naszej egzystencji, dzisiejszy life style i ślepe dążenie do perfekcji, które sprowadza się do tego, że każdy musi spełniać jakieś normy by wpasować się w społeczność. Co bardzo często prowadzi do utraty indywidualizmu. Ta bezbarwność ukazana jest nie tylko w warstwie wizualnej, która dopracowana jest w najdrobniejszym szczególe, ale także w warstwie dźwiękowej (jeśli mogę tak to ująć). Głównym bohaterom: Michale’owi i Lisie głosów użyczyli David Thewlis i Jennifer Jason Leigh natomiast pozostałe postaci mówią głosem Tom’a Noonan’a.
Wracając do wizualnej strony filmu muszę przyznać, że twórcy zadbali o każdy detal. Zresztą te z pozoru błahe elementy stawały się wskazówkami do wychwycenia przekazu filmu. Mnie nieco przeszkadzała nieproporcjonalność lalek. Niemniej idealnie oddawały przesłanie opowieści.
„Anomalisa” to animacja wymagająca. Tempo akcji i fabuła skoncentrowana głównie na jednej postaci momentami może nużyć . Jednak warto dać obrazowi szansę, gdyż ta pozornie stereotypowa historia i lalki, które „udają” człowieka mówią o nas więcej niż niejedna abstrakcyjna opowieść. 







Anomalisa- reż. Charlie Kaufman





czas: 1h 30 min.
gatunek: dramat, animacja
produkcja: USA

obsada: David Thewlis, Jennifer Jason Leig, Tom Noonan

wtorek, 6 września 2016

Anna McPartlin "Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu"



Maisie Bean przed dwudziestoma laty straciła syna. Teraz stoi na scenie, by zgromadzonej publiczności opowiedzieć o wydarzeniach, które doprowadziły do śmierci szesnastoletniego Jeremy’ego. Kobieta w swojej opowieści wraca do 1995 roku i pierwszych dni stycznia, gdyż właśnie wtedy przeżyła najgorsze chwile swojego życia.
Wraz z Maisie rozpoczynamy podróż podczas której poznamy rodzinę Bean oraz ich znajomych czy sąsiadów. Klan, oprócz wspomnianych: Maisie i Jeremy’ego tworzy Valerie-zakręcona dwunastolatka oraz Bridie-matka Maisie cierpiąca na demencję. Dom Beanów od czasu do czasu odwiedza policjant-Fred oraz najbliższa przyjaciółka Maisie Lynn.
Opowieść podzielona jest na sześć części-od 1 do 6 stycznia 1995 roku. Każdy dzień ukazany jest z różnych perspektyw: matki, babci, córki, syna, policjanta i przyjaciół Jeremy’ego. Tak skonstruowana fabuła pozwala na głębsze zrozumienie pewnych sytuacji i decyzji podejmowanych przez bohaterów. Ponadto w tekście występują fragmenty zaznaczone kursywą, które są „zapisem” myśli każdej z postaci, co umożliwia czytelnikowi lepszą z nimi identyfikację.
Pozostając przy postaciach muszę przyznać, że autorka zadbała o wiele detali, które dodają im wiarygodności. Ta autentyczność wynika nie tylko z zachowania bohaterów czy też-w przypadku nastolatków- z pewnych rozterek, które dojrzewająca osoba zna z autopsji, ale także z języka, który „wpasowany” jest w charakter każdej z postaci.
Autorka książki „Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu”-Anna McPartlin podobnie, jak w powieści „Ostatnie dni królika” nakreślone tutaj niepokojące tematy ubiera w bardzo przystępną formę. McPartlin pisze o homoseksualizmie, demencji, narkomanii, przemocy w rodzinie czy trudnych relacjach matki z dorastającymi dziećmi. Wszystko oczywiście skontrowane sporą dawką humoru, dzięki czemu powieść nie staje się zbyt ciężko. Momentami odnosiłam wrażenie, że autorka dotyka tych kwestii pobieżnie, bez zagłębiania się w problem, jednak nawet taka konstrukcja jest w stanie zasygnalizować coś czytelnikowi.
„Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu” to opowieść lekka z dozą humoru, ale także smutku. To czytadło (tutaj w pozytywnym znaczeniu) pozwalające odetchnąć po ciężkim dniu, ale nie pozbawione treści skłaniających do refleksji. 





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harper Collins 







A. McPartlin - Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu



stron: 400


Wyd. Harper Collins 2016
 



wtorek, 30 sierpnia 2016

[film] "Dzikie historie" - reż. Damián Szifrón


Z emocjami musimy radzić sobie codziennie. Te pozytywne napędzają nas do działania i ubarwiają rzeczywistość. A co z tymi złymi uczuciami? No cóż, często bywają jak struny, naciągane do granic możliwości zmuszają nas do ich odreagowania. I tutaj robi się groźnie, bo człowiek bardzo zdenerwowany (eufemizm ;)) czy też na skraju załamania nerwowego zdolny jest do wszystkiego. Właśnie o takich krańcowych momentach opowiada argentyński reżyser-Damián Szifrón w swoim filmie „Dzikie historie”.

„Dzikie historie” to sześć opowieści, których bohaterami są zwyczajni ludzie: panna młoda, ojciec spieszący się na urodziny córki, kelnerka czy upierdliwy (znów eufemizm ;)) kierowca na drodze. Każda z tych osób musi zmierzyć się z niecodzienną i ogromnie stresującą sytuacją. W tym miejscu następuje emocjonalna eksplozja. Bohaterowie niszczą wszystko na swojej drodze, nakręcani chęcią zemsty decydują się na rozwiązania ostateczne. Nie chciałabym zdradzać za wiele z fabuły, dlatego napiszę tylko że mężczyzna, który miał na pieńku ze wspomnianą kelnerką zakończył swój żywot nad talerzem z frytkami. Historie fabularnie w ogóle się nie łączą, elementem je scalającym jest ten jeden moment – utrata panowania nad sobą i emocjonalny rollercoaster.
Każda z historii rozpoczyna się spokojną, powiedziałabym sielankową sceną, by w miarę upływu czasu przerodzić się w tornado. Reżyser te finalne kadry opowieści ubrał w bardzo przerysowaną formę dodając sporo czarnego humoru. Efekt bywa zaskakujący, bowiem w tej groteskowej scenerii ze zdumieniem odkrywamy nasze słabości. A kiedy przefiltrujemy nieco fabułę warstw absurdu dostrzeżemy, że sytuacja z którymi mierzą się bohaterowie są powszechne, a ich motywacje bardzo nam bliskie.
W „Dzikich historiach” jest przemoc, namiętność, oszustwa i żądza zemsty, jednak ta karykaturalna struktura sprawia, że zmienia się wydźwięk tych negatywnych zachowań. Śmieszą, zaskakują i pokazują, że człowiek jest pełen słabości.
Zabawny, dziki i… ludzki ;)





Dzikie historie -  Damián Szifrón

czas: 2h 2 min.
gatunek:czarna komedia
produkcja: Argentyna, Hiszpania
obsada: Ricardo Darín, Oscar Martínez, Leonardo Sbaraglia, Érica Rivas, Rita Cortese, Julieta Zylberberg



piątek, 26 sierpnia 2016

Elina Hirvonen "Przypomnij sobie"



Annę i Iana połączyły traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa. Ona wychowywana przez porywczego ojca żyła w ciągłym strachu o siebie i brata, Jonasza. Chłopak, po kolejnym incydencie z rodzicami trafia do szpitala psychiatrycznego. Ian natomiast musiał zmierzyć się z ojcem-weteranem wojny, lęki zakleszczyły go w jego własnym świecie. Choć od tych wydarzeń minęło wiele lat oni wciąż nimi żyją. Nie umieją ich zaakceptować, albo przynajmniej przyjąć za fakt, który miał miejsce w ich życiu. Czasami, kiedy jedno zapada się we wspomnienia drugie musi je wyciągać i przywracać światu. Jednak nie tylko koszmary przeszłości utrudniają im funkcjonowanie. To, co dzieje się tu i teraz – wojna w Afganistanie, atak na World Trade Center (akcja powieści przypada na 2001 rok) silnie oddziałuje na ich codzienność. Oboje próbują zapomnieć, ale ślady przeszłości nieustannie wracają.
Przypomnij sobie” to debiut literacki fińskiej dziennikarki telewizyjnej- Eliny Hirvonen. Autorka utkała opowieść traktującą przede wszystkim o emocjach i więzach nie zawsze dobrych, których nie da się pozbyć. Wspominałam, ze utkała, bowiem dla mnie ta konstrukcja jest wątła. Momentami chaotyczna i niedopowiedziana. Wrażenie chaosu potęguje wieloosobowa narracja oraz listy pisane przez Jonasza, które autorka wplątuje w fabułę. Odnoszę wrażenie, że autorka chcąc szczegółowo nakreślić emocjonalność każdego bohatera i jego walkę z samym sobą zapędziła się w banał. Oczywiście można wyłuskać intrygujące fragmenty, gdzie odczuwa się sporą wrażliwość pisarki. Ponadto główne postaci wykreowani przez Hirvonen nie zawsze są dla mnie przekonywujący. Często są irytujący (i o to czasami chodzi), jednak zdarzają się momenty kiedy są po prostu bezbarwni i przepływają przez kolejne wątki niezauważeni.
„Przypomnij sobie” ma także swoje plusy. Bez wątpienia porusza tematy nad którymi warto przystanąć: przemoc, której doświadczają dzieci, choroba psychiczna czy traumatyczne przeżycia żołnierzy wracających z frontu. Żałuję tylko, że przy intrygującej koncepcji zabrakło środków na jej dopracowanie.  



E. Hirvonen - Przypomnij sobie

stron: 184
wyd. W.A.B 2008