środa, 16 sierpnia 2017

Magdalena Parys "Biała Rika"



Dagmara to dziesięcioletnia dziewczynka, mieszkająca w Szczecinie z mamą, nietatą i przyszywanymi dziadkami. Rika (a właściwie Ruth) to Niemka, która w latach czterdziestych wyjechała do Polski ze swoim przyszłym mężem, Karolem. Dziewczynka, wraz z upływem czasu, czuje się coraz bardziej zaintrygowana osobą przybranej babci. Dorastając zapragnie poznać losy Białej Riki oraz jej rodziny.
„Biała Rika” autorstwa Magdaleny Parys to powieść o poszukiwaniu korzeni; zrozumienia osoby bliskiej, która wciąż żyje przeszłością. To powieść o kilku pokoleniach: pokoleniu  pamiętającym czasy II wojny światowej; pokoleniu, próbującym, jakoś żyć w komunistycznej Polsce i pokoleniu, które komunizm pamiętają jedynie z perspektywy dziecka.
Lubię taką tematykę, jednak muszę przyznać, że „Biała Rika” wywołała u mnie mieszane uczucia. Fabularnie nie jest źle , jednak forma (owszem, nieszablonowa) znacznie utrudniała mi skupienie się na historii snutej przez Dagmarę. Książka jest chaotyczna, opisywane historie niejednokrotnie przerywane są dygresjami, komentarzami odbiegającym od głównego wątku. Trochę ponarzekałam, teraz o tym, co mnie urzekło. Jak wspomniałam wcześniej, narratorką powieści jest dziesięcioletnia dziewczynka. Historia rodziny Ruth widziana jej oczyma momentami rozczula, momentami bawi, a innym razem smuci. Niemniej całością czuję się nieco rozczarowana.




Magdalena Parys - Biała Rika
Ilość stron: 304
Wyd. Znak 2016

piątek, 11 sierpnia 2017

środa, 9 sierpnia 2017

Piotr Górski "Kruk"



Zwłoki mężczyzny i zaskrońce to zawartość worka z wołowej skóry, który odnaleziono na plaży w Jelitkowie. Wszystko wskazuje na to, że ofiara została poddana poena cullei czyli karze worka, bardzo często stosowanej w starożytnym Rzymie.
Śledztwo zostaje przydzielone Sławomirowi Krukowi, doświadczonemu policjantowi, który ze względu na swoją porywczość musi uważać na to, co robi i mówi. Kruk nie działa sam. Chcąc nie chcąc musi pracować w duecie z  Martą Krynicką- młodą, ambitną panią prokurator, która stanowisko zawdzięcza wpływowemu ojcu. Współpraca tej dwójki nie będzie łatwa, ani przyjemna. Ale czy okaże się owocna? Przekonajcie się sami;)
„Kruk” to literacki debiut Piotra Górskiego. I muszę przyznać, że całkiem udany. Pomimo kilku słabszych elementów całość wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Ale zanim o zgrzytach, skoncentrujmy się na tym, co przypadło mi do gustu. Z pewnością na uwagę zasługują bohaterowie, intrygujący, wyraziści i choć momentami może nieco sztampowi (ale o tym za moment) potrafią wzbudzić skrajne emocje. Fabułę także oceniam pozytywnie. Autor zadbał o każdy detal historii. Pomimo dobudowania głównego toru opowieści mnóstwa bocznych ścieżek, każda z nich dobrze współgra z głównym wątkiem. Za trafiony uważam także pomysł zbrodni odnoszącej się do rytualnych kar starożytnego Rzymu. Żałuję, że ten temat nie został bardziej rozwinięty.  
Teraz czas na te słabsze punkty opowieści. Jak wspominałam „Kruk” to debiut i momentami da się to odczuć w konstrukcji powieści czy też stylu pisarskim. Pomimo licznych wątków tutaj wprowadzonych, momentami odnosiłam wrażenie, że poszczególne wydarzenia są niepotrzebnie rozlane na wiele stron powieści. W moim odczuciu, można by je troszkę uszczuplić. Ponadto wyżej nadmieniłam, że autorowi nie zawsze udawało się uniknąć schematyczności w kreowaniu postaci. Odnosi się ona do duetu Kruk-Krynicka. On-mężczyzna po przejściach, doświadczony, który często ima się niekonwencjonalnych sposobów na rozwiązanie śledztwa. Ona- świeżo upieczona prokurator, która nie jest dość odporna na naciski, działająca według ściśle określonych procedur nie potrafi przekonać się do sposobu pracy Kruka. Takie pary zwolennicy kryminałów niejednokrotnie pewnie spotkali.
Podsumowując „Kruk” to obiecujący debiut literacki Piotra Górskiego. Sama, choć oczywiście z zainteresowaniem śledziłam główny wątek, jestem zaintrygowana pobocznymi historiami, które, jak wnioskuję po zakończeniu doczekają się kontynuacji. 



P. Górski – Kruk
stron: 496
Wyd. Harper Collins 2017

poniedziałek, 31 lipca 2017

Wyjazd i wakacyjny KONKURS




Ja pakuję się na wakacyjny wyjazd, a dla Was mam wakacyjny konkurs, w którym do wygrania Q&A 3-letni dziennik
I pytanie konkursowe :)

Dlaczego książka ma trafić właśnie do Ciebie?




I kilka słów o zasadach:

1. Konkurs trwa od 31.07.2017 – 07.08.2017 (włącznie)
2. Zwycięzca wyłoniony zostanie w przeciągu trzech dni od zakończenia konkursu. Wyłonię osobę, której uzasadnienia najbardziej przypadnie mi do gustu.
3. Po ogłoszeniu wyników, osoba wyłoniona proszona jest o kontakt mailowy.
4. Wstawienie banneru konkursowego nie jest wymagane, jednak będzie mi bardzo miło, jeśli zechcecie posłać dalej info o konkursie.

Chyba tyle ;) I do napisana za tydzień 
              

wtorek, 25 lipca 2017

[film] "Fear of Flying"- reż. Conor Finnegan



„Fear of Flying” to dziewięciominutowy film, którego twórcą jest Conor Finnegan- irlandzki reżyser i scenarzysta.
Bohaterem jest maleńki ptaszek imieniem Dougal, który panicznie boi się latać. Kiedy inne ptaki przygotowują się do odlotu na południe, on uzupełnia swoją domową spiżarnię, aby jakoś przetrwać zimę. Dougal przez ten swój lęk czuje się samotny i odizolowanych od innych. Nie stara się jednak przezwyciężyć swojego strachu przed lataniem. Tak jest do momentu, kiedy pewnego wieczoru ktoś składa mu nieoczekiwaną wizytę. Dogual zdeterminowany, aby wylecieć na południe,  zapomina o tym, że się boi…
Film warto obejrzeć przede wszystkim ze względu na stronę wizualną. Opowieść została zrealizowana przez połączenie elementów animacji 2D oraz 3D. Twórcy przez niemal dziewięć miesięcy pracowali nad tą opowieścią. Musze przyznać, że jestem oczarowana efektem ich starań. Jest zabawnie, interesująco i uroczo.







Conor Finnegan - Fear of Flying

Czas: ok. 9 minut
Rok produkcji: 2012

czwartek, 20 lipca 2017

Zbigniew Batko "Z powrotem czyli fatalne skutki niewłaściwych lektur”



Nieprzewidywalna, absurdalna i pełna literackich, kulturowych i językowych odniesień- taka właśnie jest książka autorstwa Zbigniewa Batko „Z powrotem czyli fatalne skutki niewłaściwych lektur”.
Bohaterem bajki, która ,w moim odczuciu, jest przeznaczona głównie dla dorosłego odbiorcy jest królik. Królik, który znalazł się, jak to się mówi, na zakręcie, bowiem jest w trakcie odnajdywania swojego ja, odkrywania przeszłości i radzenia sobie z teraźniejszością. Prawda, że nie ma łatwo? Z tym wszystkim nie jest sam. W opowieści odnajdziemy także Konia, który z mienia kolor w zależności od samopoczucia czy pory roku; Pingwina pragnącego latać; Kukółkę, która jest spokrewniona z jaskółką. Fabuły nie będę zdradzała, szczerze mówiąc nawet nie wiedziałabym od czego zacząć. Może od tego, że Królik znajduje książkę i zaczyna czytać…Reszta to korowód zdarzeń, a każde dziwniejsze od poprzedniego. Historia jest utrzymana w klimacie baśni czy onirycznej opowieści, jednak pod baśniową skorupą kryją się treści refleksyjne.
„Z powrotem czyli fatalne skutki niewłaściwych lektur” to książka-zagadka; książka wymagająca skupienia, bowiem tylko wtedy zdołamy wyłapać wszelkie nawiązania kulturowe czy literackie; książka nostalgiczna, momentami gorzka o przemijaniu. Z pewnością jedna z najbardziej niezwykłych książek, jakie miałam okazję czytać. Polecam.



Z. Batko - Z powrotem czyli fatalne skutki niewłaściwych lektur
stron:  228
wyd. Znak Emotikon 2014