piątek, 13 października 2017

"Na nocnym niebie" czyli seria Przesuń paluszkiem



Ostatnio szukałam urodzinowego prezentu dla mojego siostrzeńca. I jak nie trudno się domyślić wybór padł na książeczki, których- dla trzylatków- jest co niemiara. Wybór nie był łatwy, ale zdecydowałam się na serię „Przesuń paluszkiem”.
Słowo o wykonaniu, bo jak wiadomo nie każda książeczka w zetknięciu z dziecięcymi rączkami wychodzi z tego cało;) Ta seria jest na to przygotowana. Książeczki posiadają kartonowe strony, więc nie tak łatwo będzie je rozbroić;) Ponadto rogi każdej ze stron są zaokrąglone, dzięki czemu dziecko nie zrobi sobie krzywdy, a i książeczka na tym skorzysta, dłużej utrzymując estetyczny wygląd.
Pod względem treści seria jest bardzo oszczędna, bo nie o to tutaj chodzi. Zresztą dla trzyletniego brzdąca słowo pisane nie jest atrakcyjne. Tutaj chodzi o paluszki!;) A raczej o to, co możemy, dzięki nim wyczarować. W książeczce „Na nocnym niebie”, której zdjęcia umieściłam poniżej, możemy sprawić, że na niebie pojawi się tęcza; na niebie rozbłysną gwiazdy, a w oknach domów rozbłysną światła.
Ilustracje, które stworzyła Gabriele Clima przywodzą na myśl dziecięce rysunki, co idealnie tutaj pasuje. Ponadto stonowana, pastelowa kolorystyka jest przyjemna dla oka.
Mój siostrzeniec był zachwycony „czarami” tkwiącymi w jego rękach. Ta seria to jednak nie tylko dobra zabawa, ale także rozwijanie zdolności manualnych- aby zaczęła dziać się magia, malec musi precyzyjnie przesunąć „przycisk” znajdujący się na stronie. Prawda, że magia? ;)







Natalia Mętrak (polski tekst) - Na nocnym niebie
stron: 14
Wyd. Wilga 2017

sobota, 7 października 2017

Benjamin Ludwig "Prawdziwa Ginny Moon"



Czternastoletnia Ginny Moon to wyjątkowa dziewczynka. Wrażliwa, bystra i nieco zagubiona. Jednym z jej marzeń jest „dopasowanie” się do świata, aby mieć w nim wreszcie swoje miejsce i kogoś bliskiego. Taki plan nie jest łatwy w realizacji, kiedy trafia się do kolejnej rodziny zastępczej i kiedy ma się autyzm.
Ginny, obecnie mieszka w Niebieskim Domu, gdzie Na Zawsze Mama i Na Zawsze Tata starają się zapewnić jej jak najlepsze warunki. Niebawem rodzinę czekają duże zmiany, gdyż Na Zawsze Mama lada dzień urodzi córeczkę. Ginny, oczekując na narodziny siostry, coraz intensywniej myśli o Lalce, którą opiekowała się, mieszkając jeszcze z Glorią- biologiczną matką. Dziewczynka, przekonana, że Lalce grozi niebezpieczeństwo, pragnie ją za wszelką cenę odzyskać. A to oznacza powrót do domu, który nigdy nie był oazą spokoju.
Narratorką powieść jest Ginny, zatem rzeczywistość, z którą nas zaznajamia, jest nieco wykrzywiona przez jej chorobę. Świat wdziany jej oczyma jest chaotyczny, a chaos nie sprzyja równowadze. Zatem, aby dziewczyna mogła zachować względny spokój zawsze działa według ustalonego wcześniej planu. U niej wszystko musi być na właściwym miejscu, tak jak liczby w zadaniach matematycznych, które tak lubi.
Przyznam, że każda z postaci mnie na swój sposób zaintrygowała. Naturalne Ginny wiedzie tutaj prym, gdyż ta powieść jest o niej. Jej percepcja świata jest czymś, czego nigdy do końca nie rozgryzę. Z kolei Na Zawsze Mama i Na zawsze Tata czyli Maura i Brian to postaci usunięte nieco w cień. Niewiele się o nich dowiedziałam, a to co wiem, powoduje, że budzą oni we mnie skrajne emocje. Wiele pytań kołatało mi się po głowie, kiedy fabuła koncentrowała się na nich. W szczególności o motywy, które skłoniły ich do adopcji autystycznego dziecka. Początkowo uznałam takie rozwiązanie za wadę. Jednak patrząc na sytuację oczyma Ginny (pamiętajmy, że to ona jest tutaj narratorką) to wszystko zdaje się być celowe. W końcu dziewczynka nie może wiedzieć, dlaczego właśnie ją wybrali. I z pewnością nie zna ich przeszłości. Dotyczy to również biologicznej matki Ginny- Glorii, o której informacje także pozostawiają niedosyt.
Benjamin Ludwig pisząc swoją powieść „Prawdziwa Ginny Moon” zdecydował się na pierwszoosobową narrację, co było dość ryzykowne, bo wdrożenie się w umysł osoby dotkniętej autyzmem jest sporym wyzwaniem. Trudno mi oceniać, czy udało mu się uchwycić istotę tej choroby, niemniej postać, którą wykreował, dla mnie jest autentyczna. Wpływ na to miał z pewnością fakt, że autor sam zdecydował się na adopcję dziewczynki z takimi zaburzeniami. Natomiast nieco mniej autentyczne wydały mi się poszczególne sytuacje, których uczestnikami stają się członkowie rodziny Moon. Oczywiście nie wpływa to niekorzystnie na całość, w końcu Ginny jest nieprzewidywalna, a co za tym idzie, każdy dzień Na Zawsze Rodziców również.  
Prawdziwa Ginny Moon”, choć opowiedziana w nieskomplikowany sposób, traktuje o sprawach, które niekoniecznie mają proste rozwiązania. Przemoc domowa, adopcja, autyzm czy aspołeczność to problemy, na które autor zwraca uwagę czytelnika, skłaniając do refleksji. 




B. Ludwig – Prawdziwa Ginny Moon
Stron: 352
Wyd. Harper Collins 2017

środa, 27 września 2017

Simon David Eden "Dzikie królestwo"



Dla dwunastoletniej Drue Beltane nie ma ważniejszej osoby niż jej ojciec i ważniejszego kota niż Kocisko Zobaczysko. To właśnie dzięki nim dziewczynka, pomimo śmierci matki, stara się normalnie żyć. Wszystko zmienia się, kiedy Kocisko Zobaczysko znika. Drue, nie zdaje sobie sprawy, że jest to zapowiedź wojny. Człowiek, który swoimi działaniami zagraża Ziemi, nadwerężył cierpliwość zwierząt, dlatego czeka go unicestwienie. Na wszystkich kontynentach dochodzi do masowych ataków  zwierząt na ludzi. Jednak nie wszyscy zwierzęcy wojownicy popierają takie zachowanie. Chowańce czyli udomowione zwierzęta pragną ocalić swoich właścicieli. Kocisko Zobaczysko także szuka swojej ukochanej Drue, która z dnia na dzień się zmienia.
„Dzikie królestwo” to debiut literacki brytyjskiego scenarzysty Simona Davida Edena. Opowieść skierowana jest do dzieci i młodzieży, zatem w książce nie brakuje intrygujących bohaterów, zapierających dech w piersiach przygód oraz magii.
Akcja wraz z rozwojem wydarzeń nabiera tempa, a czytelnika otoczony zostaje enigmatyczną aurą Kotynów-postaci, o zadziwiających zdolnościach, którym przypadła misja ocalenia ludzkości. Dodam jeszcze, że w samym centrum wydarzeń niespodziewanie znajdzie się Drue.
Wiecie, jak to jest kiedy chcemy dać z siebie wszystko, by stworzyć coś ciekawego i w efekcie przesadzamy, osiągając skutek odwrotny do zamierzonego. Czytając „Dzikie królestwo” właśnie takie wrażenie odniosłam. Autor chciał zaskoczyć i oczarować czytelników swoją historią, tymczasem zamiast tego zaintrygowania czułam przesyt. Dla mnie opowieść jest nieco przekombinowana. Choć, nastolatkowe, dla których ta powieść jest przeznaczona mogą tę mnogość wszystkiego uznać za atut.
Odchodząc na chwilkę od tego uczucia nadmiaru, muszę przyznać, że Simon David Eden stara się zwrócić uwagę nastoletnich czytelników na relacje człowiek-natura, która wciąż pozostawia wiele do życzenia. Ponadto uświadamia im, jak silna może stać się więź między zwierzęciem, a jego opiekunem.
„Dzikie królestwo” polecam przede wszystkim nastoletnim czytelnikom, którzy oczekują sporej dawki magii i przygód.



S. D. Eden – Dzikie królestwo
stron: 432
wyd. Znak Emotikon, Kraków 2017

sobota, 9 września 2017

Zofia Posmysz "Wakacje nad Adriatykiem"


Kobieta, wypoczywająca wraz z mężem nad Adriatykiem, nagle słyszy Ten Język. Język, który sprawił, że wspomnienia ukryte dotąd w najgłębszych zakamarkach pamięci-wracają. Bohaterka na powrót staje się Sekretarką-więźniarką Auschwitz.
Sekretarka była wtedy młodą dziewczyną, silną i zdeterminowaną, by przeżyć. Jej przeciwieństwem zdaje się być Ptaszka-współwięźniarka, której subtelność jest rozczulająca, ale także zgubna, zwłaszcza w warunkach, w jakich przyszło im egzystować.
Auschwitz. Tego słowa na próżno szukać w książce, choć doskonale wiem, że właśnie o tym miejscu mowa. Jest Kolonia Bractwa Rycerzy Trupiej Czaszki. Ta nazwa, zapoczątkowana przez delikatną Ptaszkę to-w moim odczuciu- „filtr” przez nią zakładany, po to, by ta przerażająca rzeczywistość stała się bardziej znośna. O ile można mówić o znośnych warunkach w obozie koncentracyjnym.
Historia przyjaźni Sekretarki i Ptaszki, biorąc pod uwagę ich położenie, jest czymś wyjątkowym. Ich relacja budzi w czytelniku mnóstwo emocji. Poświęcenie Sekretarki zadziwia, sprawia, że chcemy, aby nie poszło na marne, choć podświadomie czujemy, że czasami, coś z góry jest skazane na porażkę.
Wakacje nad Adriatykiem”autorstwa Zofii Posmysz to książka wymagająca od czytelnika dużego zaangażowania. Nie tylko przez wzgląd na tematykę w niej zawartą, ale także ze względu na formą. Autorka opisując swoje doświadczenia związane z pobytem w obozie, jakby chciała przekazać tę historię jednym tchem. Dominują tutaj bowiem zdania wielokrotnie złożone, przy niewielkiej ilości dialogów, co początkowo może wprowadzać chaos w odbiorze powieści.
Wakacje nad Adriatykiem” to bolesna opowieść, którą musiałam sobie dawkować. Ze mną z pewnością zostanie na długo.





Z. Posmysz - Wakacje nad Adriatykiem



stron: 320

wyd. Znak 2017

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Ismet Prcić "Odłamki"



Ismet bardzo dobrze wie, czym jest wojna. Dorastając w Bośni trawionej przez konflikty marzy o życiu, które nie będzie naznaczone strachem i niepewnością. Ismet to człowiek, który wiąże swoją przyszłość ze sztuką, w związku z tym, emigruje do Stanów Zjednoczonych, wierząc, że to właśnie jemu spełni się amerykański sen. Jednak w nowym miejscu Ismet nie potrafi zapomnieć o wojnie, bo wojnę przywiózł ze sobą do Ameryki.
Ismet to nie jedyny bohater powieści „Odłamki”. Jest jeszcze Mustafa Nalić, chłopak wyjątkowy, który nie za bardzo potrafi skomunikować się ze swoim rówieśnikami. Chłopak, którego w wieku siedemnastu lat wojna wezwała na front.
Losy tych dwóch mężczyzn zaczynają się splatać. Uwidacznia się podobieństwo między nimi. Co zatem- oprócz wojny- łączy Ismeta i Mustafę?
„Odłamki” to książka, o której pisanie przychodzi mi z trudem. Ismet Prcić stworzył powieść intymną, której poszczególne elementy momentami- takie odnoszę wrażenie- rozumie tylko on sam. Ta książka jest jak układanka, której częściami są wspomnienia autora. „Odłamki” są chaotyczne, momentami oniryczne i pełne niedomówień. Ten nieład odzwierciedla się nie tylko w fabule, ale również w kompozycji. Różne formy narracji, wielowarstwowa tematyka i intrygujący kolaż gatunków (od pamiętnika po epistolografię)- to wszystko sprawia, że odłamki to książka wyjątkowa.
Autor stworzył przejmującą, choć niepozbawioną czarnego humoru powieść o dorastaniu w cieniu wojny, o odkrywaniu siebie i swoich pragnień. Ta historia to także  opowieść o trudach emigracji oraz relacjach rodzinnych, które często bywają zagmatwane.
Pełna emocji, przejmująca i wymagająca zaangażowania historia, która z pewnością zostanie z wami na dłużej.


I. Prcić- Odłamki

Stron: 432
Wyd. SQN 2015