środa, 13 grudnia 2017

Liv Constantine "Zostać panią Parrish"



Amber Patterson to młoda kobieta, która dla pieniędzy i luksusowego życia jest w stanie zrobić wszystko. Kiedy przypadkowo poznaje Daphne Parrish- żonę wpływowego biznesmena, postanawia zająć jej miejsce. Kobieta zdaje sobie sprawę, że środowisko najbardziej zamożnych osób jest hermetyczne i ciężko stać się jego częścią. W przeniknięciu do grona elit ma pomóc jej misternie uknuty plan. Musi tylko wkupić się w łaski pani Parrish, a później ją zniszczyć.
„Zostać panią Parrish” to debiut literacki sióstr: Lynne Constantine i Valerie Constantine piszących pod pseudonimem Liv Constantine. Fabuła książki powstawała w dość nietypowy sposób, a mianowicie w trakcie rozmów kobiet na FaceTime.
Muszę przyznać, że ciężko mi pisać o książce, gdyż wywołuje ona u mnie mieszane uczucia. Na pierwszy rzut oka historia ma wszystko to, co sprawia, że czytelnik nie może oderwać się od lektury, mimo to nieustannie odnosiłam wrażenie, że coś tutaj zgrzyta.
To, co wywarło na mnie pozytywne wrażenie, to fakt, że autorki zdecydowały się zawszeć w swojej opowieść wątek traktujący o przemocy psychicznej. To zdecydowane temat wrażliwy i trudny, o którym nie każdy chce mówić. Osoby, które doświadczają takiej przemocy bardzo często latami żyją pod jednym dachem ze swoim oprawcą. Ponadto pisarki ukazały, jak chciwość i chęć szybkiego wzbogacenia się może przejąć kontrolę nad człowiekiem. Choć te dwie kwestie stają się właściwie kluczowe dla losów głównych bohaterów, uważam że zostały one potraktowane po macoszemu. Chciałam wiedzieć, co kryje się za obsesją na punkcie pieniędzy i jakie wydarzenia sprawiły, że dana postać ucieka się do przemocy psychicznej.
Historia o Amber Patterson mogłaby być naprawdę intrygująca. Bez względu na to, że pewne sytuacje były po prostu do przewidzenia. Mnie to nie przeszkadzało. Drażniło mnie jednak to, że niektóre wydarzenia były wręcz absurdalne, a co za tym idzie opowieść mało realna.
Dodam jeszcze, że książka została podzielona na trzy części. Pierwsza i ostatnia z nich prowadzona jest narracją trzecioosobową. Natomiast w drugiej części poznajemy rodzinne życie państwa Parrish z perspektywy Daphne. Dla mnie właśnie ten element opowieści okazał się najbardziej interesujący.
„Zostać panią Parrish” to książka, która mogłaby być naprawdę wciągającą powieścią psychologiczną. W moim odczuciu jest ona jednak trochę niedopracowana. Niemniej książkę czyta się dobrze, sam pomysł na fabułę ciekawy i to na co warto zwrócić szczególną uwagę czyli problem psychicznego znęcania się. 


L. Constantine – Zostać panią Parrish

stron: 384
wyd. Harper Collins 2017

środa, 6 grudnia 2017

Sam Kean "Znikająca łyżeczka. Dziwne opowieści chemicznej treści"



Matematyka z pewnością wiedzie prym, jeśli chodzi o najbardziej nielubiane przedmioty w szkole. Jednak po piętach depcze jej chemia, która wraz z tablicą Mendelejewa doprowadza uczniów do rozpaczy. Niedawno, czytając książkę „Pi razy drzwi” autorstwa Mickaëla Launaya przekonałam się, że liczby mogą być intrygujące. Czy pierwiastki również mają w sobie to „coś”, co mogłoby skutecznie przykuć uwagę czytelnika? Oczywiście, że tak! Potrzebny jest jednak ktoś, kto ubierze te pierwiastki i ich historię w odpowiednie słowa. Zdecydował się na to Sam Kean, autor książki „Znikająca łyżeczka. Dziwne opowieści chemicznej treści”. Choć z wykształcenia jest anglistą, bibliotekoznawcą i fizykiem, wybrał pisarstwo. Obecnie tworzy głównie literaturę popularnonaukową, nie tylko z zakresu chemii.
„Znikająca łyżeczka” to oczywiście opowieść o pierwiastkach i o tym, jak zmieniały one życie społeczeństwa. Dla mnie jednak to przede wszystkim  opowieść o ludziach pełnych pasji, którzy gotowi byli poświęcić całe swoje życie nauce. Dla niektórych ta dziedzina stała się motorem napędowym ich sukcesów, dla innych ta miłość do chemii okazała się tragiczna w skutkach. Dymitr Mendelejew, Maria Skłodowska-Curie, John Newlands, Julius Lother Meyer to tylko niektórzy uczeni, którzy swoje życie związali z chemią. Poznając ich losy, niejednokrotnie byłam pod ogromnym wrażeniem tego, z jakim oddaniem i wytrwałością odkrywali kolejne elementy tej wymagającej materii.
Książka Sama  Keana to nie tylko chemia, to nie tylko ludzkie losy, ale także swego rodzaju lekcja historii. Przeszłość staje się tutaj tłem dla pokazania, jak ogromny wpływ na najważniejsze wydarzenia historyczne miała ta nauka. Zresztą po lekturze przekonacie się, że właściwie chemia jest… wszędzie.
Wspomniałam, że ta publikacja to lekcja chemii, historii oraz podróż przez życiorysy wielu osób. Muszę dodać, że „Znikająca łyżeczka” traktuje również o emocjach. Pasja granicząca z obsesją, oszustwa, rywalizacja czy też zabójstwo są nieodzownym elementem tej opowieści.
Autor unika skomplikowanej terminologii, wyjaśniają najważniejsze chemiczne kwestie w bardzo przystępny sposób. Sama czytając „Znikającą łyżeczkę” nie miałam poczucia, że temat chemii jest tutaj mocno eksploatowany. Przeciwnie, Kean pozwolił czytelnikowi skupić się na ludziach i ich życiowych ścieżkach. I to właśnie dzięki nim „chemiczna” teoria czy informacja staje się dużo bardziej interesująca.
 I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od zbierania rtęci z rozbitych termometrów. Tak, tak. Autor jako dziecko z fascynacją powiększał swoje zbiory. Zresztą do dziś rtęć pozostaje jednym z jego ulubionych pierwiastków. A czytelnicy dzięki temu zamiłowaniu mogą wziąć do ręki książkę, która pozwoli im spojrzeć na chemię.

S. Kean – Znikająca łyżeczka. Dziwne opowieści chemicznej treści.

Stron: 448
Wyd. Feeria 2017

niedziela, 3 grudnia 2017

piątek, 1 grudnia 2017

Listopad muzycznie





Dziś pierwszy grudnia, zatem czas na muzyczne podsumowanie listopada. Oto kilka wybranych utworów towarzyszących mi w ubiegłym miesiącu. (całość byłaby prawdopodobnie tak długim wpisem, że nie wytrwalibyście do końca ;))

BjörkHuman behavior”, „Jóga”. Te dwa utwory islandzkiej piosenkarki o nietuzinkowym głosie towarzyszyły mi bardzo często. Głos Björk idealnie wpasował się w tę jesienno-zimową aurę. „Human behavior” pochodzi z debiutanckiej płyty wokalistki wydanej w 1993 roku. Natomiast drugi utwór to już płyta „Homogenic” z 1997 roku.




Agnes ObelThe Curse”- znowu klimatycznie. A to za sprawą duńskiej wokalistki Agnes Obel. Klątwa to utwór z jej drugiej płyty zatytułowanej „Aventine'”.


Jaromir Nohavica „Tri rohy penalta”- utwór z najnowszej płyty zatytułowanej „Poruba”. No cóż do tekstów pana Nohavicy mam słabość ;)

 
Jeff Buckley „Forget her”, „So Real”- utwory z płyty „Grace” wydanej w 1994 roku. Melancholia, melancholia, melancholia.



Lech Janerka „Niewalczyk”- utwór z płyty „Piosenki” wydanej w 1989 roku. Wciąż aktualna.


wtorek, 28 listopada 2017

Henning Beck „Mózg się myli. Dlaczego błędy mózgu są naszą siłą”

Mózg- jak twierdzi Henning Beck, biochemik i neurolog- to półtora kilogramowe, dość wadliwe ustrojstwo, które musimy ze sobą taszczyć 24 godziny na dobę. Nieustannie popełnia błędy, miesza fakty, łatwo się rozprasza i ogólnie rzecz biorąc jest dość leniwy. I właśnie dlatego jest on kluczowym organem ludzkiego organizmu. Bez wątpienia jest także jednym z najbardziej fascynujących elementów tworzących nasze ciało.
Od lat działaniem mózgu zaintrygowany jest Henning Beck, autor książki „Mózg się myli. Dlaczego błędy mózgu są naszą siłą”, który prowadzi badania ukierunkowane na możliwości ludzkiego mózgu. W swojej publikacji odkrywa przed nami fakty i mity dotyczące działania mózgu. Omawia jego zalety i wady. Podpowiada, jak błędy popełniane przez ten narząd zamienić w coś pozytywnego.
Autor unika naukowego języka i specjalistycznych zwrotów. Treść jest bardzo przystępna dla czytelnika. Ponadto, choć autor przytacza statystyki badań przez siebie przeprowadzanych nie bombarduje nas wykresami czy liczbami.
Henning Beck okazuje się umiejętnym gawędziarzem, który nie tylko potrafi zaintrygować swoją opowieścią, ale także wciągną czytelników w tę swoją historię proponując im wykonanie różnych zadań. Dla mnie ta opowieść skończyła się zbyt szybko ;)
Zatem jeżeli chcecie się dowiedzieć dlaczego mózg nie lubi nicnierobienia? Co sprawia, że szybko się dekoncentrujemy? Czy mózg jest wrogiem liczb? Jak zmierzyć kreatywność i czym ona właściwie jest? Co sprawia, że z wiekiem czas dla nas płynie szybciej? I w końcu dlaczego nasz mózg nigdy nie osiągnie perfekcji koniecznie zajrzyjcie do książki.




H. Beck – Mózg się myli

stron: 352
wyd. Feeria 2017

czwartek, 16 listopada 2017

Sheena Kamal "Nieobecna"



Nieobecna mieszka w cudzej piwnicy, ma psa, zarabia na chleb zbieraniem informacji na temat zaginionych osób i nazywa się Nora Watts. Wyrzutkiem stała się piętnaście lat temu, kiedy pewien człowiek nie tylko zniszczył jej życie, ale próbował ją tego życia pozbawić. Jeden telefon sprawia, że Nora musi porzucić swoją kryjówkę, by odnaleźć córkę, którą przed laty oddała do adopcji. Poszukiwania dziewczynki sprawiają, że Nora dociera do ludzi, którzy od lat prowadzą nielegalną działalność. Kobieta decyduje się na samotną walkę ze skorumpowanym przedsiębiorstwem.
 „Nieobecna” to literacki debiut Sheeny Kamal- politolog, która pracowała jako researcherka dla dziennikarzy śledczych. Choć debiuty często traktuję nieco pobłażliwie, muszę przyznać, że książka pani Kamal pod wieloma względami mnie rozczarowała. Ale zacznijmy od plusów. Największym atutem książki jest zdecydowanie główna bohaterka. Kobieta, pomimo traumatycznych doświadczeń potrafiła zacząć wszystko od nowa. Co prawda, mieszkanie w piwnicy i śledzenie podejrzanych typów nie jest może idealnym rozwiązaniem, ale jej taki tryb życia odpowiada. Pozytywnie wypada tu także zastosowanie narracji pierwszoosobowej, dzięki której czytelnik dość wnikliwie poznaje Norę. Tutaj, w mojej ocenie, plusy się kończą. Mimo tak wyrazistej postaci historia wydawała mi się nijaka. Nie potrafiłam poczuć klimatu deszczowego Vancouver i wraz z główną bohaterką ruszyć w pościg za porywaczami jej córki. Bywa tak, że opowieść, którą czytam pochłania mnie bez reszty, a ja odnoszę wrażenie, że znajduję się w centrum wydarzeń. W przypadku „Nieobecnej” nie miało to miejsca. Pomysł zdawał się być ciekawy, bohaterka intrygująca, jednak koniec końców zabrakło tego „czegoś”, co nie pozwala mi oderwać się od książki. Finalnie zamiast intrygującego rozwinięcia ciekawej koncepcji, dostajemy historię, która szybko umknie nam z głowy.
„Nieobecna” to opowieść, po którą można sięgnąć kiedy ma się za sobą wyczerpujący dzień i książka ma zapewnić nam odprężenie.


S. Kamal – Nieobecna

stron: 352
wyd. Harper Collins 2017