środa, 11 września 2019

Victoria Helen Stone "Dziewczyna zwana Jane Doe"



Jane Doe jest przeciętną kobietą pracującą w firmie ubezpieczeniowej. Codziennie rano zjawia się w pracy, skrupulatnie wykonuje swoje obowiązki i stara się nikomu nie wchodzić w drogę. Nieco nieśmiała i zagubiona szybko zostaje zauważona przez kolegę z pracy Stevena Hepswortha, który uwielbia zahukane kobiety. Mężczyzna pragnie wkupić się w łaski Jane, by móc nią dyrygować. Krok po kroku realizuje swój plan, nie zdając sobie sprawy z tego, jak bardzo ta znajomość odmieni jego życie.

Zatem kim jest dziewczyna zwana Jane Doe?

Niepewną siebie kobietą szukającą mężczyzny, który będzie dla niej wsparciem? Kimś, kto po traumatycznych przeżyciach próbuje zacząć wszystko od nowa? Czy bezwzględną manipulatorką szukającą zemsty? Jane Doe może być każdą z tych kobiet, jeśli tylko zechce. A każde z tych wcieleń przybliża ją do szczęśliwego finału pewnej misji, którą zdecydowała się podjąć przez wzgląd na swoją przyjaciółkę. A kiedy osiągnie to, czego pragnie będzie mogła powrócić do swojego dotychczasowego życia.

Victoria Helen Stone to pseudonim literacki Victorii Dahl autorki bestsellerowych romansów. Dla mnie to pierwsze spotkanie z twórczością autorki i chociaż nie obędzie się bez „ale” muszę przyznać, że całkiem udane. 

Jeszcze przez chwilę przyjrzyjmy się głównej bohaterce. Jane Doe to dla czytelnika kobieta-zagadka. Niemal od razu zyskujemy pewność, że z bohaterką jest… coś nie tak, jednak na odpowiedź w czym tkwi problem musimy trochę poczekać. Bez wątpienia Jane dostarczała mi sporo wrażeń. Najpierw intrygowała mnie i przyciągała do siebie niczym magnes, by później sprawić, że miałam ochotę od niej uciec. Szukałam wskazówek i informacji, by móc stworzyć sobie obraz głównej bohaterki. Nie było to łatwe, gdyż narratorką powieści jest nie kto inny, jak Jane Doe właśnie, zatem poznając ją musiałam zdać się na to, jak ona postrzega samą siebie. A dowiadując się co z tą kobietą jest nie tak poddałam w wątpliwość wszystko to, czego dowiedziałam się wcześniej i na nowo zaczęłam zadawać pytanie: kim jest dziewczyna zwana Jane Doe?

Ta powieść to thriller, który nie przyprawi was o gęsią skórkę czy ciarki na plecach. Nie zatrwoży gęstą, ponurą aurą. Nic z tych rzeczy! Tutaj momentami będziecie się śmiać. Tak, tak. Z Jane będzie wesoło, co nie znaczy, że musimy pożegnać dreszczyk emocji. Autorka umiejętnie dozuje czytelnikowi napięcie i podsyca uczucie grozy. A nieobliczalna Jane tylko dodaje tej mieszance rumieńców.

Na koniec zostawiłam moje małe ale. Tym ale jest język. Otóż Jane to trzydziestoletnia kobieta, a czytając jej przemyślenia chwilami odnosiłam wrażenie, że mam do czynienia nastolatką, co nie do końca mnie przekonywało.

A może Jane nie ma trzydziestu lat…?




V. H. Stone – Dziewczyna zwana Jane Doe

Stron: 384
Wyd. Czwarta Strona 2019

4 komentarze:

  1. Dobrze, że napięcie jest odpowiednio dozowane. Interesująca książka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach przeczytać tę książkę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje się, że to może być ciekawa książka. Zapamiętam tytuł. [Kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  4. Sprawia wrażenie ciekawej. Zwrócę na nią uwagę :)

    OdpowiedzUsuń