wtorek, 10 lipca 2018

Remigiusz Mróz "Hashtag"


Tesa jest młodą kobietą ważącą ponad sto kilogramów. Dlaczego o tym wspominam? Dlatego, że nadwaga ma znaczący wpływ na jej życie. Teresa nie lubi wychodzić z domu, a „na zewnątrz” czuję się jak zaszczute zwierzę. Nie znosi gapiów i niewybrednych komentarzy na swój temat. Te prozaiczne sytuacje, z którymi wszyscy stykamy się na co dzień stanowią dla niej serię przykrych doświadczeń, jednak - od czasu do czasu -  zmuszona jest wyjść i stawić im czoła. Jest jeszcze coś. Tesa ma problem z komunikacją. Paraliżuje ją świadomość, że musiałaby podejść do drugiej osoby i zacząć rozmowę, dlatego całe dnie spędza w mieszkaniu czekając na męża. Wkrótce kobieta otrzyma wiadomość, która zmusi ją do opuszczenia swojej bezpiecznej przystani. Wkrótce jeden SMS zmieni wszystko.  

 „Twoja przesyłka już na ciebie czeka!

Ta informacja ją zaskoczyła, ponieważ nie zamawiała żadnej paczki. Mimo wielu obaw, postanowiła odebrać przesyłkę. W pudełku znajduje ametystową czaszkę i kartkę z napisem #apsyda. Wkrótce w social mediach  pojawiają się komunikaty z tym hashtagiem. Tesa odkrywa, że wpisy pochodzą z kont osób, które kilka lat temu za ginęły. Bohaterka – chcąc nie chcąc – staje się częścią pewnego planu, dzięki któremu „wszystko tak naprawdę się zacznie.”
Lubię powieści, w których odnajduję wiele ścieżek i pozwalam się przez nie prowadzić, wierząc, że bieżące wydarzenia rzucą nowe światło na historię, której staje się częścią. Wiele tych ścieżek prowadzi w ślepe zaułki, a kiedy zdaję się być o krok od potwierdzenia moich domysłów – jeden moment sprawia, że zaczynam się gubić. Zamykam książkę i… zdezorientowana szukam odpowiedzi na pytania, z którym autor mnie zostawił. Miałam nadzieję, że „Hashtag”- thriller psychologiczny  autorstwa Remigiusza Mroza właśnie tak na mnie podziała.

Nadmienię, że nie znam dobrze twórczości autora. Jak dotąd w ręce wpadł mi „Testament” – siódmy tom serii o Chyłce i Kordianie, który wzbudził we mnie skrajne emocje. Sięgnęłam po „Hashtag”- kolejną powieść autora wierząc, że pozwoli mi ona na dokładniejsze sprecyzowanie moich wrażeń i uczuć względem jego prozy. Czy mi się udało? Nie do końca. „Hashtag” również uaktywnia we mnie mieszane uczucia.
Odnoszę wrażenie, że ta opowieść w pewnym momencie zaczęła mi się wymykać. Nie potrafiłam w nią wsiąknąć. Co ciekawe, bieg wydarzeń nakreślany jest z dwóch perspektyw, bowiem relacja Tesy przetykana jest fragmentami, gdzie do głosu dochodzi narrator trzecioosobowy. Wydawać by się mogło, że te dwa spojrzenia pozwolą mi wdrożyć się w historię. Mimo wszystko chciałam uważnie przyjrzeć się bohaterom, zrozumieć ich motywacje, określić kto jest sprawcą całego zamieszania, a przede wszystkim zakorzenić się w tej historii. Niestety, nie udało mi się to. Mimo to tworzyłam teorie, snułam domysły, by przekonać się czy dam się zwieść autorowi. Przyznam, że momentami błądziłam i… dobrze;) Jednak finał powieści nie był dla mnie dużym zaskoczeniem (ehhh, te moje podejrzenia).
W fabule można odnaleźć odzwierciedlenie tego, z czym stykamy i z czym mierzymy się na co dzień. Myślę, przede wszystkim o social mediach i wzajemnej komunikacji, która ubożeje i coraz częściej ogranicza się do tej wirtualnej. Ponadto odnoszę wrażenie, że autor chciał pokazać jak, za pomocą mediów społecznościowych można manipulować człowiekiem. I w końcu, jak krucha bywa ludzka psychika. Ta niełatwa tematyka podana jest tutaj bardzo lekko. Dla mnie – zbyt lekko. Ponadto, w moim odczuciu, brak tutaj klimatu. Jakiejś aury, która by mnie otoczyła, wywołując dreszcze. Żałuję, bo kwestiom tutaj nakreślonym, powinniśmy się przyjrzeć, jednak nie do końca przekonał mnie styl autora. Wygląda na to, że twórczość pana Remigiusza Mroza nie jest dla mnie.



R. Mróz - Hashtag

Stron: 424

Wyd. Czwarta Strona

Premiera: 18.07.2018

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz