środa, 29 czerwca 2011

Gabriel Garcia Marquez "Sto lat samotności"



Czy można być skazanym na samotność? A może samotność jest czymś, co można odziedziczyć? I czym właściwie ona jest? Może klątwą, jak w powieści Gabriela Garcii Marquez’a (kolumbijskiego pisarza, jednego z najwybitniejszych twórców realizmu magicznego) „Sto lat samotności”

            „Sto lat samotności” traktuje o losach rodziny Buendiów, którzy założyli maleńkie miasteczko Macodno. Czytelnik poznaje historię założenia miasteczka, „jest świadkiem” jego rozkwitu, trawiących je wojen oraz całkowitego upadku.
           
Macondo staje się dla rodziny Buendiów miejscem nieustającej samotności. Samotności, która staje się piętnem każdego z członków rodziny. Mimo usilnych prób, to uczucie towarzyszy im, jak cień przez sto lat.

Bohaterowie, próbują „oszukać” poczucie pustki i samotności uciekając w liczne związki, często kazirodcze. Popadają w obłęd, bezsenność, ratunku szukają także w rozmowach z duchami, które ta naprawdę nimi nie są.

„Sto lat samotności” to także opowieść o człowieczeństwu, honorze i wojnie (ludzie za wszelką cenę bronią swojego Macondo). To powrót do legend i mitów dotyczących miasteczka (klątwa samotności była bowiem przepowiedziana znacznie wcześniej).

Marquez idealnie łączy elementy magiczne, nieprawdopodobne z tym, co zwyczajne i ludzkie. Zabieg ten sprawia, że klimat książki jest niepowtarzalny. Granice między rzeczywistością, a złudzeniem zacierają się. Niecodzienne, wręcz zadziwiające zachowanie bohaterów staje się czymś całkowicie normalnym (jak choćby próba wytwarzania złotych rybek, czy usilne starania alchemików by wyprodukować złoto).

Mam wrażenie, że te „magiczne” treści neutralizują realizm, dosadność i szortkość opisów poszczególnych wydarzeń.

Nie chciałabym tutaj zdradzić zbyt wiele treści, napiszę tylko, że postaci oraz niezwykłych historii jest tutaj wiele, co sprawia, że czytelnik czasem może się pogubić. Lektura zatem wymaga skupienia.

To powieść nieszablonowa, która wymaga skupienia i pewnej wyobraźni od czytelnika. Nie wszystkim się spodoba. Czytając ją po raz pierwszy, albo się ją pokocha, albo odłoży na półkę i nigdy więcej po nią nie sięgnie. Myślę, że wart zaryzykować i przekonać się na własnej skórze, jakie odczucia w nas wywoła.




G.G. Marquez - Sto lat samotności
Ilość stron: 456
Wyd. Muza
Warszawa 2006
Ocena: 6/6




           

8 komentarzy:

  1. Już kilka lat zabieram się za tą książkę na razie bez sukcesu. Może wciągu wakacji się to zmieni:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Strona po stronie --> Książka łatwa nie jest. Ja zaczynałam kilka razy, ale się udało i nie żałuję:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele lat temu próbowałam zmierzyć się z tą książką. Niestety wtedy się nie udało. Może nie dojrzałam do tego typu literatury. Mam ją na półce, więc pewnie jeszcze raz spróbuję do niej podejść.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałem wieki temu, ale fakt ...lektura wymaga skupienia...

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tę książkę i bardzo mi się spodobała:)). Kupiłam nawet następne lektury tego pisarza i nie mogę doczekać się kiedy je przeczytam:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Monika- miłośniczki książek, która udzielała mi wywiadu na bloga, oznajmiła, że książki tej od razu nie polubiła, dopiero jak wróciła do niej po raz drugi, stała się jej ulubioną ze wszystkich jakie do tej pory przeczytała:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szafo i rubinie ;) ---> bo książka bardzo specyficzna i niełatwa w odbiorze. Ja także musiałam się z nią "oswoić", aby docenić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podoba mi się to pytania na początku. Czy faktycznie może się okazać, że i wśród nas są naznaczeni piętnem samotności?

    OdpowiedzUsuń